Gza’shvili na zakaukazkiej emigracji…

Plan był wyjechać na miesięc, ale jak to zawsze z planami bywa …

Git Up Git Out maj 7, 2009

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 7:32 am
Tags: , , ,

Niespokojna Gruzja znowu na świeczniku, choć tylko przez chwilę – bunt w bazie Muhrowani. A było to tak: w najtajniejszej tajnej tajności prorosyjscy generałowie knuli spisek, jak generał Canaris. Chciano doprowadzić do puczu wojskowego i obalenia władzy. Dwie bazy wojskowe Muhrowani i Gori zaplanowały na 11 maja te przewrót, nie fikołek > zdobycie Tbilisi, okupowanie urzędów, wywołanie chaosu w Państwie na granicy Azji i Europy, w następstwie Rosjanie czekający na taki sygnał na granicy z Osetią Płd. wkraczają by uspokoić sytuację. Taki scenariusz, prawie jak w Walkirii. Nic to, nie udło się, gdyż w poniedziałek późnym wieczorem rządowe jednostki specjalne aresztowały dowódców spiskowców i tyle. Tyle, że żołnierze w bazie Muhrowani zbuntowali się i od rana nie wykonywali rozkazów. Bunt stłumiono, drogi zablokowano, a Miszka latał helikopterem…

A my > tajsko w teń dzień. Wybraliśmy się na godzinny masaż tajski całego ciała w oliwkach. Godzinny, a wydawało się, że 5cio minutowy.”Everything, everything?” heh. Przyjemnie bardzo, choć jak ta Tajka wbijała mi kolana i łokcie w moje ciałko … Najbardziej śmieszyło ją jak przyłożyła swoją mini dłoń do mojej patelni, a później zapytała o rozmiar buta, bo w Gruzji rzadko taki widuje, a tam w dalekiej Tajlandyji, do której się na pewno wybierę, to już wcale, heh. Zrelaksowani pojechaliśmy na zapiwkowaną pizzę do Vake, obiecując sobie, że już jutro, to tylko wino gruzińskie – mukhuzani czeka…

 

Jak deszcze, Kraj ten niespokojny marzec 29, 2009

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 7:28 pm
Tags: , ,

Chodzą słuchy tu (Rustavi) i tam (Tblisi), że 9ego coś się wydarzy. Mianowice opozycja, nie skrywająca się po kanałach, szykuje oficjalnie jakąś wielką manifę, której celem jest obalenie w konsekwencji Miszki Saakashviliego. Czyżby coś zbrojnego, nie obalą przecież , jak się obala flaszki? Ludzie mówią nawet o wojnie domowej. Ponadto na granicy Rosjanie okopują swoje pozycje, co może znaczyć tylko jedno: w słabej ‘kondycji politycznej’, niewiadomej, mogliby coś zakombinować przecież… Początek jednej wojny już tu przeżyłem, ewakuując się przez Erewań, kolejnej wolałbym nie doświadczyć. Tymczasem ‘naświąteczny’ bilet posiadam na 10ego, jeśli Luftwaffe będzie latało następnego poranka po 9tym, wszystko będzie w porządku, heh. Ostatnio lotnisko zamknęli 3 dnia, bo im radar uszkodzili,  może więc zdążę jakby co.

Poza tym remontujemy już kolejny tydzień, odpalenie przypada na 4ego, dwa dni i jedziemy…

Z filmów zdecydowanie, zapierając się rękami i nogami – polecam “The Wackness”, to nie tylko mistrzowska muzyka przenosząca mnie do czasów haj skul, ale również historia dojrzewania, związanych z tym wyborów, jak i przekrój ludzkich zachowań, nie tylko młodych… (Ps > poznałem Panią Famke Janssen > linkowo Janssenowo – dzień dobry Pani)

Z płyt (zwariowałem wydając wczoraj trochę, przez duże CH – kupę kasy) polecam właśnie Soundtrack do “The Wackness”.

Eh, czas nastał, by się pozbierać i ruszyć w stronę TBSu.

Ps. Jestem bliżej Polski o godzinę!

 

Coś zasnąć nie mogę… marzec 11, 2009

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 4:16 am
Tags: , , , ,

Zegar wybił godzinę czwartą już 20 minut temu, a ja ‘obudziwszy’ się dwie wcześniej, ‘napisawszy’ wiadomości na gg, nie mogę jakoś powrócić do Morfeusza. Tak silnie zabrał mnie wcześniej, że się nie doczekałem, no a teraz co? Za dużo myśli kłębi się w głowie, jedna przepycha drugą  powodując taki hałas, że nie mogę usnąć. Ziewam jedynie. Przypominają mi się słowa, tak często słuchane “[...] nie dam Wam tak łatwo zasnąć”. Włączyłem tymczasem płytę “73 touches” HP i postanowiłem coś tu dołożyć,  jakoś ostatnio nie było na to czasu. Gorący inżynierski okres nastał, jakby ostatni (rok) takim nie był (wtf? heh) – Kartuli zatrzymane od soboty na remont średni. Działamy, chłopaki wzięli się do roboty , z listy Sztefana, na 44 zadania jestem odpowiedzialny za nadzór 36ciu, więc też za bardzo nie mogę odpocząć. A propos jaką nazwę dał – Punch list for Kartuli, heh. Żeby było mało Mr W. wysłał mnie dziś do Kaspi (niedaleko Gori, tak tego Gori, na marginesie na cementownię w Kaspi podczas sierpniowej wojny spadła jedna ruska bomba, na szczęście nikomu nic się nie stało, ale trafiła prosto w nowiutką ładowarkę) rozeznać sprawę tego węgla, który bez gazu nie chce się spalać na #3 piecu. Rozeznałem, wstępnie mam kilka uwag, jutro coś podziałamy, może akurat? Prosto z Kaspi pojechałem do Kartuli, gdyż Nugzari zdjął już napiek w piecu i należało mi ocenić, którą cegłę będziemy zostawiać, a w jakiej strefie kłaść na nowo (#porada > pamiętaj inżynierze młody, na średni remont zostaw nie mniejszą niż 2/3 wysokości oryginalnej). Tymczasem wyjrzałem na nocne Tiflis. Później na szybkości powrót do Tbilisi na spotkanie z Mr W omawiając wcześniej wspomniane punkty dotyczące Kaspi. Wyszło z tego trochę przejechanych mil: Tbilisi-Kaspi-Tbilisi-Rustavi-Tbilisi i zmęczenia, które Morfi wykorzystał dość szybko,a ja się nie ‘doczekałem’. Jutro, tzn dziś, już za 3 godziny zaczynam podobnie: zabieram Kachę sprzed Tsereteli, jedziemy do Kaspi, działamy, później na spotkanie w Tbilisi, a może i do Kartuli, jak tylko starczy czasu. We wszystkim potowarzyszy mi Amadou&Mariam. Właśnie skończyła się “73 touches” , wrzucam “Place 54″. Teraz spróbuję zasnąć. A jednak jeszcze nie wtedy, jak tylko “Place 54″ się skończyła przesłuchałem płytę “Dimanche a Bamako” duetu Amadou&Mariam, (w międzyczasie pisząc do Mr D) – coś pięknego, miłe dźwięki, zamawiam…

Ps. Coś mi dużo dziś wyszło tych nawiasów i linków dzisiaj, heh (< tu też jeden się ukrył, specjalnie dla Agatki…)

 

“Niektórzy na mnie mówią śmiejąca się twarz…” luty 20, 2009

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 9:28 pm
Tags:

Aktualnie #PolskaWarszawskaSaskoKepa, a była już dziś ŚrodkowoŚródmiejska i Praska. Dzisiaj naczekałem się troszkę transportując się z miejsca na miejse, na początku w Monachium, gdzie na pasie startowym (dlaczego tylko startowym) spędziłem ponad 2 godziny zanim molot wzbił się w powietrze by poszybować w stronę ’stolycy’ polskiej. Wszystko z powodu śniegu, niemiłosiernie zalewającego ‘runway’ (heh, te tłumaczenia pilota). ‘Ordung must sein’ i tym razem w Krzyżakowie grał pierwsze skrzypce - pod sznurek jakby jeździły ‘odśnieżarki’, równo, nie zostawiając wolnego centymetra bez odśnieżenia. Pilot trochę się mieszał, na początku mówiąc o możliwości startu na pasie północnym, by wreszcie oderwać się od ziemi z południowego. Nic to, ważne, że w końcu wylądowaliśmy w WWA, a co ważniejsze, że tym razem moja walizka zdążyła razem ze mną, choć czasu miała równie mało. Drugie czekanie odbyło się na Srodkowym Śródmieściu, gdzie Sokół stał, “że tak powiem w przejściu”. Mróz -6, gdzie jeszcze wczoraj miałem +14 – nienawidzę komunikacji miejskiej!!! Za to taksówki spisały się na medal, omijając sprytnie korkociągi. Teraz nocna warszawka albo druga opcja > czerwone wino gruzińskie + film. Jeszcze się nie zdecydowałem. Na pewno jutro Polska Opolska Ozimska, a później już z Boschem …

Ps. Zdążyłem zahaczyć o kino i “Włatców Móch’ów”, pośmiałem się, heh, ale szczerze powiedziwaszy spodziewałem się czegoś lepszego, a tymczasem średnio ponad przeciętność.

 

Piję Mukuzani i nie mogę się oderwać od sieci luty 8, 2009

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 9:19 pm
Tags:

Wiele się ostatnimi czasy działo się tu i ówdzie:

1. On coraz częściej się chowa

2. odwiedziłem Cubic, zadurzając się w klimacie i muzyce

3. skończyłem ten sam ‘wieczór’ w filmowym Success’ie nad ranem

4. zacząłem polować na okoliczne koty > #pokakota 1, 2, 3, i 4

5. przypomniałem sobie “Iskrę” i poleciłem dalej

6. biegłem przed siebie obiecując, że następny zakręt będzie ostatni, ale widoki szoki nie pozwalały się zatrzymać

7. rozpocząłem układanie mojego rosyjskiego

8. odkryłem Mukuzani i chyba dziś opróżnię całą butelkę ;)

9. spodobały mi się ostatnio : “Dzienniki Motocyklowe”,  “August Rush”, “Mała Moskwa” oraz  “Hard Candy”

10. The Soundproviders osobno i z Surrealem oraz Artofficial słucham namiętnie, poluję na The Procussions

Ot co, heh

 

Jak Ci minął dzień? luty 5, 2009

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 11:06 pm
Tags:

Mr Trubka w Krzyżakowie będzie jutro toczył Blitzkrieg na polu HTC w związku z poczynianami na froncie w pobliżu miejscowości Rustavi. Prawdopodobnie Obersturmbannführer Daum zbierze baty, a należy mu się za ‘nicnierobiectwo’. Może wreszcie coś się ruszy, mam taką cichą nadzieję. Poza tym dzień spłynął na uporządkowaniu papierków w ’segregatoresie’, sprawdzaniu prawdziwości kilku informacji, wysłuchiwaniu nowych zapewnień oraz rusyfikowaniu samego siebie w podwójnym wymiarze. Do tego dochodzi chwil kilka na drobnych zakupach w Populi XXL oraz oglądaniu III odcinka Przewoźnika. Prawie wszystko przy dźwiękach The Sound Providers, tak bardzo mi się spodobał ten album ( z Surrealem też)…

 

“Petit pays je t’aime beaucoup, Petit petit je l’aime beaucoup” styczeń 22, 2009

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 10:24 am
Tags:

Biega za mną ten kawałek każąc bym nucił go bez przerwy, co też nieporadnie czynię, gdyż nie znam fransua mitterau, a szkoda. Poza tym nie potrafię zasnąć przed 1wszą, tyle spraw, życie ucieka, szkoda go na sen, a i Często się chowa. Wczoraj pobiegłem przez ‘mój’ niebieski most na drugą stronę rzeki i wróciłem następnym koło ‘złotego człowieka’. Lewa stopa już mnie tak nie boli, jak wcześniej, więc spokojnie mogę śmigać po okolicy. Następny cel – dom rodzinny Iriny z czasów dzieciństwa, ponoć znajduje się gdzieś w moim sąsiedztwie, ale zgubiłem mapkę. Pokręciłem też trochę pralką, piorąc wszystkie moje ciuchy z Kartuli. Teraz suszą się na mrozie poddane zjawisku sublimacji. Tymczasem Mr Trubka jest już zapewne w Krzyżakowie, pozostawił wskazówki na kolejne dni, gdyż wraca we wtorek. Mam nadzieję, że jak dzisiaj puścimy piec to spokojnie przejdzie weekend, w który chociaż w niedzielę będę mógł odpocząć. Może gdzieś bym się wybrał? Muszę pomyśleć nad jakąś pobliską wycieczką, w ciekawą Gruzję, tak do 50 km. Ponadto koniecznie muszę się wybrać na Rustaveli i porobić kilka fotek – tak wspaniale oświetlonej ulicy, budynków nie widziałem nigdzie, coś jak Dom Grizzwalda na Święta (Juliette Lewis była taka młoda, by później zabijać razem z Woodem Harrlesonem).

Polecam ‘Silk’.

Ps. Christian Bale to naprawdę niezły mechanik, jednocześnie psychol, a przecież jest Batmanem

 

1-wszy z Nowych Dni styczeń 1, 2009

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 11:12 pm

Powitano Nowy Rok, ale myśli już coraz częściej nie oddychają, kierując się w stronę wschodnią. Taka kolej, którą sobie wybrałem – tory kręte. Tęsknię za tamtym klimatem choć wiem, że za jakiś czas znowu będę miał go na chwilę dość i tęsknota obróci oś w tę stronę, cóż. Postanowień na Nowy Rok cały worek, a dziś już 1-wszy, więc należałoby zacząć … heh

Lecę we wtorek, 7-go kolejna wigilia.

Ps. Często się chowa ;*

 

brudnewpisy grudzień 16, 2008

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 9:31 pm

Mniej więcej się spakowałem, raczej jednak mniej ponieważ więcej zostaje na miejscu. Dużo tego sie nazbierało, w sumie nie wiadomo skąd – czary jakieś, a chomikiem nie bywam, czyżby? Znowu będę musiał robić pikne oczy na lotnisku, żeby przepuszczono mi te dodatkowe ‘kila’ i pozwolono przejść z podręcznym wypchanym po brzegi – nadbrzegi. Ponadto, winny ten mój bagaż i oby w całości wszystko doleciało, bo się wina i themali komuś zachciało, do tego akukaracza – czacza.

(Ooo, nastawiłem: tag ‘oldschool’ na LastFM i ‘Tearz’ z ‘Wejścia do 36 komnat’ sie pojawił. Heh, pamiętny koncert berliński, RIP ODB)

Tak mnie dzisiaj jakoś nostalgicznie się zrobiło, kiedy popołudniowy obchód wykonywałem, jakbym miał tu już nie wrócić, a przecież to tylko niecałe 3 tygodnie, wtf? Zmartwiłem się w sumie potwierdzonymi przez Nugzariego wieściami od Iriny, że Ruski coś tam knują. Pawlowicz był u siebie na wiosce ostatnio, gdzie i mnie na weselicho gruzińskie kiedyś wiatry zawiały, a to wszystko blisko granicy Osetyjskiej. Jak tam się coś kręci to już powaga. Przeszukałem więc zachodnie serwisy, ale nic, milczą. Pewnie odezwą się jak… oby milczały długo!!!

(Pamiętne> “Crossroads”? > amalagona amalagona seven lari, heh, a to? nie da się zapomnieć wyskoków przy > Onyx )

A tu czas leci dalej do przodu, jakaś ekipa obczaja właśnie choinkę w holu, a Miszka coś tam im tłumaczy,śmisznie to wygląda, mógłbym podkładać głos…

 

Migła mi przed nosem zawadza … grudzień 7, 2008

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 6:16 pm
Tags:

Kartuli pogrążone we mgle, bez ogrzewania, bo rura zatrzymana na Cyklon, a później Vent/Exhaust Wentylator, by w konsekwencji robić Multicyklon. Ot dlaczego, jak już wspominałem cel dzisiejszej wycieczki to cel codzienny. O dziwo, ironio, ogrzewać się chodziłem do chłodnika…

Mgła spowiła wszystko dookoła, Wahtang mnie ostrzegał, żebym wrócał szybciej, a ja wciąż tu tkwię, jakby na złość i samemu sobie. Wszystko przez Mychę, który mnie zagadał w słusznej, tak czy owak, sprawie – nocy ostatniej roku. Plan jest, realizacja zostanie jeszcze raz przemyślana, głównie ze względu na ograniczenia czasowe, jak i odległości nas dzielące. Potem była Lozańska Olga, a teraz czekam, aż Japerson się posili. Wracając do mgły, to już z rana dała o sobie znać tuż za Tbilisi, gdyż jakoś w ‘nutri’ nic nie doświadczyłem, a wręcz kolejne Słońca z Żarem wstawanie. Ale teraz to już powaga, właśnie wyjrzałem po raz kolejny przez okno i mleko. Nie wiem, jak dotrę, pewnie milowy licznik, wiele nie pokaże. Mam tylko nadzieję, że po drodze nie dane mi będzie spotkać ‘maszyn-widmo’. A propos, jak jest mgła po rusku? Ling.pl podaje ‘туман’, a ja głupi z początku myślałem, że Wahtang’owi chodzi o korek, a ten przecież to ‘пробка’. No nic, nie mogłem sobie przecież odmówić i tak rzadkiego kontaktu z Japersonem. Filip oznajmił mi właśnie, że ‘tata poszedł siku’, więc rozmawiamy o prezentach na Mikołaja i jego szkole ;) ‘Wiesz a ja ma 4,5 lat’  ;) Kiedy to minęło? W sumie, to z niedowierzaniem odkrywam, że jutro będzie już 7 miesięcy, jak pierwszy raz postawiłem nogę na zakaukazkiej ziemi. Czas płynie, korzystaj więc…

W mgłę …

Ps. Oglądałem “Mgłę”, tak jakoś mi się skojarzyło dopiero teraz.