Niespokojna Gruzja znowu na świeczniku, choć tylko przez chwilę – bunt w bazie Muhrowani. A było to tak: w najtajniejszej tajnej tajności prorosyjscy generałowie knuli spisek, jak generał Canaris. Chciano doprowadzić do puczu wojskowego i obalenia władzy. Dwie bazy wojskowe Muhrowani i Gori zaplanowały na 11 maja te przewrót, nie fikołek > zdobycie Tbilisi, okupowanie urzędów, wywołanie chaosu w Państwie na granicy Azji i Europy, w następstwie Rosjanie czekający na taki sygnał na granicy z Osetią Płd. wkraczają by uspokoić sytuację. Taki scenariusz, prawie jak w Walkirii. Nic to, nie udło się, gdyż w poniedziałek późnym wieczorem rządowe jednostki specjalne aresztowały dowódców spiskowców i tyle. Tyle, że żołnierze w bazie Muhrowani zbuntowali się i od rana nie wykonywali rozkazów. Bunt stłumiono, drogi zablokowano, a Miszka latał helikopterem…
A my > tajsko w teń dzień. Wybraliśmy się na godzinny masaż tajski całego ciała w oliwkach. Godzinny, a wydawało się, że 5cio minutowy.”Everything, everything?” heh. Przyjemnie bardzo, choć jak ta Tajka wbijała mi kolana i łokcie w moje ciałko … Najbardziej śmieszyło ją jak przyłożyła swoją mini dłoń do mojej patelni, a później zapytała o rozmiar buta, bo w Gruzji rzadko taki widuje, a tam w dalekiej Tajlandyji, do której się na pewno wybierę, to już wcale, heh. Zrelaksowani pojechaliśmy na zapiwkowaną pizzę do Vake, obiecując sobie, że już jutro, to tylko wino gruzińskie – mukhuzani czeka…