Ciekawy jestem ile razy powtarzając ten sam numer z policją uda mi się uniknąć, nazwijmy to ‘nieprzyjemności’. Sytuacja z dziś wyglądała następująco: rozmowa przez telefon z Ms I. & Mr W. w czasie jazdy, sygnał policyjny, coś tam po gruzińsku przez megafon, mryganie światłami, zatrzymanie, opuszczenie szyby i czekanie aż podejdzie:
P – jak policjant: ზწლშყრფ აკგჭშჲძოფქ ყწ ზფი ოგკჯფ იშუ ჯშუ ჭუ ძშუ იშუ კწჭტფჯშფ ზკჭუჭ ეულუთწი
J – jak ja: I’m sorry but I do not speak georgian, maybe you will try english or german?
P (po zrobieniu oczu, jak 1 Lari w bilonie): Okey, go, go …
Ot historia, jak cztery wcześniejsze – krótka. Rada udzielona na początku mojego pobytu wciąż skutkuje: “oby Cię tylko nie zrozumieli, to odpuszczą”. Czekam na moment kiedy, któryś z nich odezwie się po angielsku, ciekawe co wtedy? Przejdę na polski, heh. Tymczasem czuję się, jak Elliot Ness (Costner) czy też Jim Malone (Connery). Zastanawiający jest dla mnie jednak fakt, że policja reaguje właśnie w taki sposób, tzn, na takie a nie inne ‘wykroczenia’, że się tak wyrażę. Bo co ma rozmawianie przez telefon, z tym, że nagminnie koło mostu Metheki, dla przykładu, tysiące samochodów dziennie łamie ‘nakaz’ nie stosując się do niego, poza tym niezliczone rzesze busów i taxi zatrzymują się niespodziewanie w miejscach na pewno do tego nie przeznaczonych blokując ruch i powodując gigantyczne korki w godzinach wieczornych kiedy wracam z Rustavi (i chciałbym jak najszybciej znaleźć się w mieszkaniu), dodatkowo ich auta nie są widocznie wyposażone w kierunkowskazy lub wisi na nich już z pewnością pajęczyna. Nie wspomnę już o tym, że częstym zwyczajem jest jazda po przeciwnym pasie ruchu (czyt. pod prąd) i miganie światłami na tego, który zmierza w swoim kierunku, żeby tylko zjechał z drogi, bo komuś się strasznie spieszy. Heh, nie widziałem, do tej pory, a dla przypomnienia leci już 11 miesiąc, by była jakakolwiek reakcja. Wręcz przeciwnie, nie raz TBS PD sama tak ‘wodzi’. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że ostatnio usłyszałem: “Ty to już jeździsz, jak Gruzin” heh i nie wiem czy to uznać za komplement. Ale jedno muszę przyznać: rzadko przejeżdżają na czerwonym… niestety wynika to jedynie z faktu, że jak nie ruszysz na swoim żółtym, jak tylko ledwo się zapali to Cię ‘zapipkają’, musisz więc ruszyć zanim się pojawi to światło i lepiej wtedy żeby nikt nie przejeżdżał!!! Mimo tego szczerze powiedziawszy relaksuję się jeżdżąc, choć oczy naokoło głowy, a noga w pogotowiu na hamulcu…