Gza’shvili na zakaukazkiej emigracji…

Plan był wyjechać na miesięc, ale jak to zawsze z planami bywa …

Ugol będzie grany czerwiec 3, 2009

Zaszufladkowany do: branżowe — gzachris @ 9:29 pm

Jankes wyleciał w stronę Krzyżakowa, by powrócić w poniedziałek i mnie podmienić, o dzięki heh, mogę jechać do PL. Za nami szkolenie operatorów gruzińskich, które wypadło całkiem pozytywnie. Nie spodziewałem się takiego zaangażowania uczestników, tylu pytań, tak dogłębnych długich dyskusji. Oczywiście zaskoczeni byliśmy niemało –> średnia wyników testu: 76 %. Zobaczymy co im zostanie, jak za dwa miesiące przeprowadzimy ten sam test, ale już w lepszych warunkach – ‘mniejgrupowych’. Poza tym śmieszne dni miałem ostatnio bo w jakiś sposób pokrewnie inżynierska dusza i ciągły zlew min. na drodze i z min Meraba, heh…

W pt Polandia, po raz kolejny w rozjazdach, coś nie mogę wysiedzieć na d#pie podczas tych wizyt. W połowie służbowo Słowacko – Wielko Tatrowo – Grand Hotelowo Prahowo, Tatransko Lomnicovo, heh, bo to niby główny cel przyjazdu, a te dwa weekendy to tak przy okazji. Niestety nie zgrały się te daty, głównie przez Mr D i nie będzie mnie tu w czasie rozruchu instalacji węgla, z czego wcale nie jestem zadowolony, bo przecież to mój piec, moja instalacja, którą czekają takie zmiany, ehhh… Mr W nie za bardzo zadowolony i powiedział, że się obawia, ale ja jestem dobrej myśli. Nikt nie jest niezastąpiony przecież. Obliczyliśmy dzisiaj nowy zestaw surowcowy, przygotowaliśmy schemat dozowania, omówiliśmy najważniejsze punkty, powinno być ok. Jutro jeszcze szybki przegląd Kartuli, żeby w sb ruszyć z nagrzewaniem bez problemu i we wt podać ‘ugol’.

Tymczasem po rozmowach-wykładach w Coffe.ge w Vake. Cenię je bardzo, głównie jako szkołę zarządzania ludźmi, ciekawe podejście i przede wszystkim praktyka na ‘żywym organizmie’. Przyda się…

Może tak by się zacząć pakować po kolejnym odcinku SCh?

 

Pękła carga na połowie obwodu maj 27, 2009

Zaszufladkowany do: Muzycznie, branżowe — gzachris @ 9:58 pm

Nosaj Thing, Flying Lotus, Lulu Rouge, Barbara Morgerstern, Boxcutter – muzyczne propozycje Psilo, które przypadły mi do gustu. Praktycznie one wypełniają dźwiękami Tbiliskie mieszkanie ostatnimi czasy. Do tego Kode9, Benga, Sream, Dj Hatcha, Digital Mystikz… i sąsiedzi wciąż pozostają niewzruszeni, heh.

Tymczasem wspomnienie pewnej książki przypomniało mi o tym, że w lodówce mam puszkę ananasów, a właśnie na coś takiego miałem ochotę, he! Filmu nie widziałem… Poza tym po bólach na łączach ściągnął się wreszcie Zapaśnik, o którym tak głośno było swego czasu, co to Mickey “9 i pół tygodnia” Rourke samego siebie zagrał tylko w przebraniu. Wcisnę go zatem gdzieś w moją kolejkę filmową i może za kilka dni uda się obejrzeć. Po pracy odgrzewam ostatnio SamuraiChamploo, które tak męczyłem na 4tym roku, a może na 5tym? Wszystko za sprawą komiksów, które przyszły z Japan razem z tymi AfroSamurai, jakimś staffem oraz Director;s Cut z muzyką Rza, dubbingiem Samuela L. Jacksona i Lucy Liu. Dobre, a nawet MNIAM!!!

A w pracy czekam na ten ‘ugol’ i w sumie to większość czasu w Rustavi z Erick’iem, choć dziś było Kaspi i to jaka akcja tam zastana: pękła carga na połowie obwodu!!!

 

Ambasador jeansów – ot takie stanowisko styczeń 27, 2009

Zaszufladkowany do: Dziennie, branżowe — gzachris @ 12:56 am
Tags:

Wielkie Głowy z Krzyżakowa przyjechały na 20 minut dzisiaj, a zamieszania na cały dzień. Choć w sumie w Kartuli byłem na połowie tyle co w Tbilisi, ale za to do późna. Dużo też w drodze, bo dwa kursy wchodziły w grę.

Wczoraj zafundowałem sobie buty oddychające jak żelazko, serio, takie skojarzenie przyszło mi na myśl, jak tylko ujrzałem ten rysunek. Patent git, ale jak to jest z wodą??

Jutro odbieram Mr Trubkę z hotelu o 10-tej, więc będzie okazja do późniejszego wstania (już jest 01:56, co za różnica – no ale jednak).

 

Nie mam ‘myśli’ na tytuł, a zastanawiać mi się nie chce grudzień 12, 2008

Zaszufladkowany do: branżowe — gzachris @ 9:59 pm
Tags: , ,

Lost Boyz 4 Life na słuchawkach, a za mną ciężki, dziwny, wzbogacony o nowe doświadczenie dzień. Czegoś takiego jeszcze w piecu nie widziałem: potwór ogromniasty, wielkością grożący płytom chłodnikowym, bawiący się z palnikiem, a co najlepsze blokujący przepływ, 1700 C!!! Nie wiem co mnie jeszcze tutaj procesowego czeka, ale zbieram żniwo ‘dziwnych akcji’. Geneza zjawiska: hmm, ot mały ‘kusok’ kręcący się przed naszą ‘obmaską’ na 18 metrze. Coś jakbym toczył sobie kulkę bałwanową na śniegu, tylko w tym wypadku wszystko odbyło się w dużo wyższych temperaturach. Zatrzymaliśmy instalację, rozkręciliśmy, rozwaliliśmy dziada, nagrzewaliśmy, co dalej?  Jura przez telefon wspomniał o prędkości chłodnika, ale niech Schumi się tym zajmie…

W przyszłym tygodniu Polska Opolska – Ozimska, myślę, że gdzieś tak bliżej środka niż początku, mam nadzieję, że nie końca. Jeszcze nie ustaliłem, więc znowu akcja – chwila ostatnia – się pokłoni. Cieszę się na ten przyjazd i już nie mogę się doczekać. Troszkę mi się wydłużyło przebywanie na zakaukazkiej emigracji ostatnio, a plan pierwotny: 2 miesiące, heh, już dawno stał się nieaktualny. Gruzja, czyli kraj w którym  polują na kaczki bądź kaczory, jak kto woli, stała się moim drugim domem przez te ostatnie 8 miesięcy, choć nie zadomowiłem się, bo wciąż hotelowo, ostatnio medeowo-burdelowo.

A ten panujący Światowy kryzys? Cóż, jak powiedział LB, nikt nie żyje w szklanej bańce, czy jakoś tak. W sumie czekam na rozwój wypadków, bo i mnie może dosięgnąć całkiem realnie i namacalnie według ostatnich wieści-plotek, choć raczej nie kryzysowo, ale pokierować może moim losem.

Ot co.

Ps. Myślałem, że dzisiaj dzień wolny, ponieważ przez ostatnie 3 godziny nie widziałem ‘żadnej’, a tu proszę, przed końcem jedna, nowa, blondynowa…

 

obiecanki cacanki, hehe sierpień 6, 2008

Zaszufladkowany do: Dziennie, branżowe — gzachris @ 9:47 pm
Tags:

tak, да, yes czy też gruzińskie ‘ho’, łotewer, o ‘ja’ nie wspomnę. Wielkie efceka kieruję w stronę Krzyżakowa!!! Ok, jeszcze większe, największe w całej Gruzji, w dodatku prosto z wnętrza – Polskiej duszy. Ale cóż, nie to nie, jeszcze zobaczymy, dlatego hihi. Kwa, kwa u mnie się dzisiaj pojawiło w związku z przedłużającą się w nieskończoność batalią kontraktową, myślę, że większość ludzi w mojej sytuacji również by kaczkowała. Spox, mam 10 dni na załatwianie, a jak nie to baju, baju już 21-ego. Mam na to swój sposób i przekonamy się, czy się sprawdzi, jak tylko go wprowadzę w życie. Niby WDCSDK, ale jakieś obawy mam, no cóż, nie inaczej jak “coco jumbo…” itepe, jak to zwykle bywało w moim przypadku. Jak Pono, hehe. Mam tu Californię i powinienem sie z tego cieszyć i zapominać przynajmniej na czas kiedy jesteśmy razem, co się dzieje w Kartuli. Do końca oczywiście ciężko wyłączyć takie myśli, bo częste telefony mącą ten stan, ostatnio dość dużo od zmęczonego Kaspi Levana Schokolady. Współczuję… не за что! фуцк ;)

 

sierpień 5, 2008

Zaszufladkowany do: Dziennie, branżowe — gzachris @ 10:53 am
Tags: ,

“chiński zwiad” czaji się właśnie gdzieś tu dookoła, rozpuszczając sieć, tak często powtarzonych 6-ciu słów. W domyśle, domyśl się. A California na ten dźwięk robi tylko minę-krzywinę, chyba się jej nie dziwię, ja się też w uśmiechu krzywię ;)

Tak było beztelerankiem, tymczasem silos 5 tańczy wraz z numero uno, wygina śmiało klapę dozującą od 0 do 90 procent, a temperatura przed pierwszym stopniem cyklonów stabilizuje się metodą japońską. Ja podziwiam sinusoidę Ampsów silnika głównego i czekam w związku z tym na reakcję Levana. Jedno mnie zastanawia, co za gruzińskie chochliki zmieniają mi ‘czas’, myląc mnie niespodziankowo?!

 

Przyjechałem z pracy … maj 30, 2008

Zaszufladkowany do: branżowe — gzachris @ 5:00 pm

… i dzisiaj mogę powiedzieć, że wreszcie coś poszło do przodu. Piec chodził rewelacyjnie, troszkę testowaliśmy z nadawą. Ten element całości jest niestety najgorszy, a jednocześnie najważniejszy, co dodatkowo mnie załamuje. Może te nasze nastawy coś zmienią: 80-90 A, 20-18%, a przynajmniej proces powinien być stabilniejszy. Muszę się jutro pobawić jeszcze z podciśnieniami i klapami na surowcu oraz filtrach, bo coś mi się tam nie podoba.

A tak poza tym: W drodze do Kartuli kończyłem oglądać “5-ciu mistrzów Shaolin”, ale tak cholernie skakaliśmy , szczególnie na drodze w samym Rustavi, że mi się trzy obrazy tworzyły przed oczyma. Ciekawe kto wygra? Hehe, do przewidzenia, zostało mi jeszcze jakieś 15 minut…

Hadźia !!!