czyli #maniakupowania w toku: komiksy, ubrania, muzyka, książki… Powróciwszy na Last.fm i tak dalej #yo Przy Moloko “Sign it back” (Boris Musical remix) na pewno będziemy pląsać 7ego – właśnie mnie buja na nowo. Ta data zbliża się coraz to szybszymi kroczkami, JIW ile jeszcze? “27 dni z dniem dzisiejszym”. Czad, Kongo Bongo, Hokus Pokus, Czary Mary czy też coś w stylu klasyka, jakim jest “ale akcja”. #hehe #hihe: właśnie otworzyłem lodówkę, żeby zalać Nesquik Duo a tam na opakowaniu… Молоко!!! A co leci w eterze… Się uśmiałem się, coś w stylu akcja @wankz’a i Jogurtu Truskulowego. ”Undun” Korzeni dobrym albumem jest, ot wczoraj tak cztery razy na słuchawkach, teraz obok na X-mini. Nie kradnę muzyki – ktoś już o tym pomyślał, ale coś słabo.
Ajm more den alajf end lajk it so macz
Za oknem dużo śniegu, niby rosyjska zima w pełni, ale Dziadek Mróz coś chyba zachlał, bo jest lekko pod ‘nulem’.
Co do chlania to ciekawy jestem zachowania naszych ruskich, bo śmigamy na imprezę z Szefem Prawie Wszystkich Szefów. W każdym razie, jak już pewnie gdzieś pisałem, albo opowiadałem, jest coś na rzeczy z tym ruskim alkoholizmem narodowym. Właśnie otworzyłem e-maila od ‘Naczalnika Zmieny”, który pisze o tak:
“Здравствуйте. Довожу до Вашего сведения,что производственный рабочий смены №4 А*** П*** 9 и 10 декабря не вышел на работу, причина мне не известна”
A dla mnie przyczyna ‘izwiestna” – zachlał. Mam z tym duży problem, ponieważ ludzie jakoś sobie nie zdają sprawy, że jeżeli sytuacja się powtórzy to wylecą z roboty. Dobrze płatnej, tak nawiasem mówiąc – w zeszłym miesiącu podniosłem im przecież wynagrodzenie, jako ‘blogodarnosc’ za trud, który włożyli w ‘zapusk zawoda’. Zasady są jasne, a mimo to ryzykują, a bida tu w ‘derewni’ piszczy głośno. W promieniu kilku-nastu, -dziesięciu kilometrów nie znajdą niczego lepszego, niż to co im proponujemy. Taka mentalność…
Wczoraj byliśmy z JIW i ‘Tiością’ na “Wysockim”, filmie opartym na jednym epizodzie z życia Владимирa Семёновичa Высоцкиего (link). Ciekawa historia coraz bardziej wciągająca mnie w bogatą kulturę rosyjską. Piszę coraz bardziej, ponieważ zaczynam ją odkrywać i się nią zachwycać: pierwsze książki, muzyka, filmy. W Gruzji kulturę zakaukazia brałem z ‘dnia dzisiejszego’, z tego co się wydarzyło, w czym uczestniczyłem, z rozmów które przeprowadzałem. Jednak słowa pieśni musiano mi tłumaczyć, filmy także (heh dzięki Irishka za te kinowe seanse). W tym wypadku był to jakby przekaz z drugiej ręki, nie w języku oryginalnym, zatem połowicznie. Oczywiście tam byłem, żyłem, Gruzinem zostałem obwołany przez niektórych, krew we mnie już w jakiś stopniu kaukaska płynie #hihe. Ktoś mógłby zapytać (“ludzie wciąż o naszą płytę pytają”): dlaczego nie nauczyłem się gruzińskiego skoro miałem taką okazję? Wyjaśniam: pojechałem tam z lekkim przygotowaniem w języku rosyjskim, który był praktycznie jedyną możliwą formą komunikacji z tym narodem. Chciałem zatem go tam rozwinąć do stopnia, w którym będzie możliwe swobodne komunikowanie się – i to mi się udało. Poza tym ile ludzi na Świecie używa języka rosyjskiego, a ilu gruzińskiego? Tego drugiego ok. 4,5 mln to na pewno. Zatem techniczna strona mojego mózgu wybrała, co jednak nie przeszkodziło wyuczyć się najbardziej potrzebnych zwrotów w jezyku -shvili’owców, które to zawsze wywoływały na ich twarzach dumę i uśmiech. Kontynuując myśl, tu w Rosji mogę natomiast doświadczać ‘na priamuju’, coraz lepiej posługuję się językiem (zaczynam zauważać błędy innych sic!) i mam wielką ochotę zgłębiania ‘rosyjskiej duszy’. Zobaczymy, jak daleko mnie to zaprowadzi…
Kupiłem właśnie nową płytę Mr J Medeioros “Saudade”, czas posłuchać w spokoju… i wyprasować coś tam na wieczór #yo