Gza’shvili na zakaukazkiej emigracji…

Plan był wyjechać na miesięc, ale jak to zawsze z planami bywa …

Jak deszcze, Kraj ten niespokojny marzec 29, 2009

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 7:28 pm
Tags: , ,

Chodzą słuchy tu (Rustavi) i tam (Tblisi), że 9ego coś się wydarzy. Mianowice opozycja, nie skrywająca się po kanałach, szykuje oficjalnie jakąś wielką manifę, której celem jest obalenie w konsekwencji Miszki Saakashviliego. Czyżby coś zbrojnego, nie obalą przecież , jak się obala flaszki? Ludzie mówią nawet o wojnie domowej. Ponadto na granicy Rosjanie okopują swoje pozycje, co może znaczyć tylko jedno: w słabej ‘kondycji politycznej’, niewiadomej, mogliby coś zakombinować przecież… Początek jednej wojny już tu przeżyłem, ewakuując się przez Erewań, kolejnej wolałbym nie doświadczyć. Tymczasem ‘naświąteczny’ bilet posiadam na 10ego, jeśli Luftwaffe będzie latało następnego poranka po 9tym, wszystko będzie w porządku, heh. Ostatnio lotnisko zamknęli 3 dnia, bo im radar uszkodzili,  może więc zdążę jakby co.

Poza tym remontujemy już kolejny tydzień, odpalenie przypada na 4ego, dwa dni i jedziemy…

Z filmów zdecydowanie, zapierając się rękami i nogami – polecam “The Wackness”, to nie tylko mistrzowska muzyka przenosząca mnie do czasów haj skul, ale również historia dojrzewania, związanych z tym wyborów, jak i przekrój ludzkich zachowań, nie tylko młodych… (Ps > poznałem Panią Famke Janssen > linkowo Janssenowo – dzień dobry Pani)

Z płyt (zwariowałem wydając wczoraj trochę, przez duże CH – kupę kasy) polecam właśnie Soundtrack do “The Wackness”.

Eh, czas nastał, by się pozbierać i ruszyć w stronę TBSu.

Ps. Jestem bliżej Polski o godzinę!

 

Dzieciom kopiącym w fotel i zagłuszającym muzykę stanowczo mówię: NIE marzec 23, 2009

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 1:02 pm
Tags: ,

właśnie tak

 

Co z tą Polską? marzec 14, 2009

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 12:42 pm
Tags: , , , , ,

Mianowice pojawiła się Ona w Gruzji. Jak to? Tak to, przedtem jeszcze Kaspi’jsko (urywek z gadu):

[...]

a drażnił mnie niejaki Merab tam w Kaspi

GzaChris (13-03-2009 23:27)

no strasznie ‘pesymizmował’

[...]

GzaChris (13-03-2009 23:28)

ale ja wtedy troszkę w takich sytuacjach ironizuję

GzaChris (13-03-2009 23:28)

bo wiesz ogólnie przyjechałem tam, żeby to wszystko ułożyć, bo groziło wybuchem i to nie przelewki, a Oni pracowali, jak gdyby nigdy nic, nie zważając na odczyty analizatorów

GzaChris (13-03-2009 23:28)

a on w sumie odpowiedzialny za to, powtarza mi non stop, że już nic nie da się zrobić, iż on wszystkiego próbował

GzaChris (13-03-2009 23:29)

tłumaczę mu więc, że nie zaszkodzi, jak i ja spróbuję, najwyżej nic nie wyjdzie ale zawsze będzie spokojne sumienie, że się wszystko zrobiło

GzaChris (13-03-2009 23:29)

no i tak powoli wychodzi, jak zacząłem się orientować, że jednak wszystkiego nie próbował

GzaChris (13-03-2009 23:30)

bo np nie regulował śrub, na których gwincie znalazłem farbę od malowania

GzaChris (13-03-2009 23:30)

pytam się więc, czy regulował

GzaChris (13-03-2009 23:30)

a On na to, że tak

[...]

GzaChris (13-03-2009 23:30)

ciągnę więc dalej pytając jakie rezultaty co i jak

GzaChris (13-03-2009 23:30)

i tu trochę zaczął się mieszać

GzaChris (13-03-2009 23:30)

bo mi złą skalę przedstawił

GzaChris (13-03-2009 23:31)

mówię mu, że coś mi tu nie gra

GzaChris (13-03-2009 23:31)

chodźmy zobaczyć

GzaChris (13-03-2009 23:31)

idziemy i pytam się co w końcu regulował, bo tu są dwie możliwości: gaz i węgiel

GzaChris (13-03-2009 23:31)

on tak patrzy niepewnie i mówi gaz

GzaChris (13-03-2009 23:31)

a wcześniej opowiadał o węglu

[...]

GzaChris (13-03-2009 23:31)

pytam się więc niego, czyli jednak nie wszystko było sprawdzame

GzaChris (13-03-2009 23:31)

a on no nie

GzaChris (13-03-2009 23:32)

to ja mu na to, a przecież mówiłeś, że próbowałeś wszystkiego

GzaChris (13-03-2009 23:32)

a on, no tak itedeitepe

GzaChris (13-03-2009 23:32)

mam nadzieję, że teraz się już nie będzie przynajmniej odzywał i przeszkadzał

[...]

GzaChris (13-03-2009 23:32)

a dodatkowo wkurzył mnie z rana dyrektor tamtej cementowni

GzaChris (13-03-2009 23:33)

bo wiesz, ja zawsze od źródła, więc od operatorów dowiedziałem się tego i owego

[...]

GzaChris (13-03-2009 23:33)

bo Ci z góry to czasem nie mają pojęcia i zwykli ‘lekko’ oszukiwać

GzaChris (13-03-2009 23:33)

ale nie jestem tu pierwszy dzień, więc znam ten system, (drobnych kłamstewek i wielkich obietnic)

GzaChris (13-03-2009 23:34)

a ja mam tu nad sobą jedynie dyrektora technicznego, który jest odpowiedzialny za trzy zakłady

GzaChris (13-03-2009 23:34)

i Ci wszyscy dyrektorzy mu podlegają

GzaChris (13-03-2009 23:34)

w rozmowie z nim więc nic nie kryłem

GzaChris (13-03-2009 23:35)

jak sytuacja wygląda tam, bo w sumie tego ode mnie oczekiwał, takiego niezależnego od ich kłamstewek audytu, powiedziałem co i jak, a on potem ich opieprzał

GzaChris (13-03-2009 23:35)

heh

GzaChris (13-03-2009 23:35)

no i tak to

GzaChris (13-03-2009 23:36)

poza tym czekam już kiedy operatorzy zatoczą krąg

GzaChris (13-03-2009 23:36)

bo jak dotąd codziennie tam miałem innych

GzaChris (13-03-2009 23:36)

i musiałem ich swoimi ustawieniami przekonywać, oni są tacy nieufni

GzaChris (13-03-2009 23:36)

i co dzień to samo

GzaChris (13-03-2009 23:36)

obrócę się plecami do pulpitu

GzaChris (13-03-2009 23:37)

a ten ciach i coś zmienia

[...]

GzaChris (13-03-2009 23:37)

no ale zawsze już w końcu dnia to mówią ‘Kristof’, a to tak, a to tak?

GzaChris (13-03-2009 23:37)

czyli wtedy wiem, ze coś zdziałałem przynajmniej dla nich

GzaChris (13-03-2009 23:37)

i tak mi mija dzień

GzaChris (13-03-2009 23:38)

zmęczyć się można

GzaChris (13-03-2009 23:38)

zgłodniałem, jak wracałem

GzaChris (13-03-2009 23:38)

zadzwoniłem, więc do Iriny

GzaChris (13-03-2009 23:38)

i pojechaliśmy na pizzę do naszego ulubionego miejsca

GzaChris (13-03-2009 23:39)

ale zawsze to wygląda tak, że ja jem całą pizzę a Irina tylko pije kawę

GzaChris (13-03-2009 23:39)

no i dzisiaj taka akcja

GzaChris (13-03-2009 23:39)

widzę, jakiś gruzin typowy wszedł z blondynką, która z a nic nie przypominała gruzinki, bo jak to blondynka?

GzaChris (13-03-2009 23:39)

zwróciłem uwagę bo usiedli stolik obok

GzaChris (13-03-2009 23:40)

rozmawiam sobie coś z Iriną

GzaChris (13-03-2009 23:40)

i nagle jakbym usłyszał polski, bo ogólnie Gruzini są głośni bardzo

GzaChris (13-03-2009 23:40)

więc tak też wyrażają się wokoło

GzaChris (13-03-2009 23:40)

tak myśle, kurcze przesłyszało mi się bo to przecież powiedział coś ten gość

GzaChris (13-03-2009 23:41)

Irina mówi, że czuję się tu jak w domu, dlatego pewnie gruziński słyszałem jak polski

GzaChris (13-03-2009 23:41)

siedziałem do nich tyłem, a Irina mi mówi, żebym podsłuchał i się upewnił, heh

[...]

GzaChris (13-03-2009 23:42)

usłyszałem przy ‘podsłuchu’ rzeczywiście polski!

GzaChris (13-03-2009 23:43)

tylko, że ten gość troszkę z akcentem i w dodatku do kelnerki po gruzińsku, więc gruzin nie tylko z twarzy

GzaChris (13-03-2009 23:43)

no nic to, on wyszedł do toalety, Irina: teraz, teraz, heh

GzaChris (13-03-2009 23:43)

obróciłem się i zagadnąłem do tej blondi

[...]

GzaChris (13-03-2009 23:44)

czy czasem się nie przesłyszałem, ale chyba polski wisiał w powietrzu

GzaChris (13-03-2009 23:44)

[...]

GzaChris (13-03-2009 23:44)

heh, widziałabyś jej minę

GzaChris (13-03-2009 23:44)

przedstawiła się, ale nie mam pojęcia jak miała na imię

GzaChris (13-03-2009 23:44)

okazało się, że przyjechała godzinę temu do Gruzji

GzaChris (13-03-2009 23:45)

na dwa tygodnie do swojego chłopaka, którym jest ten gość

GzaChris (13-03-2009 23:45)

który z resztą za chwilą przyszedł, z dziwną miną na twarzy

GzaChris (13-03-2009 23:45)

i zapytał :Ty też jesteś Polakiem?

GzaChris (13-03-2009 23:45)

heh

GzaChris (13-03-2009 23:45)

zapytał co robię i tak dalej

GzaChris (13-03-2009 23:45)

to im opowiedziałem

GzaChris (13-03-2009 23:46)

a jej, żeby koniecznie pojechała tu i tam, jak już tu jest

GzaChris (13-03-2009 23:46)

typ wziął ode mnie numera

GzaChris (13-03-2009 23:46)

powiedziałem, że kiedyś możemy się spotkać

GzaChris (13-03-2009 23:46)

pogadać

GzaChris (13-03-2009 23:47)

no i w sumie, powiedziałem, że nie chcę przeszkadzać romantico i jak coś czekam na telefon

GzaChris (13-03-2009 23:48)

potem jeszcze puściłem Irinie “Brooklyn Masala” – Masta Ace’a już w samochodzie, bo Ona też mieszkała 2,5 roku w Nowym Jorku, czyli nie z Pakistanu, a z Gruzji (“She lived like 3 blocks from my man, in New York for 6 months, moved from Pakistan”).

GzaChris (13-03-2009 23:48)

i w sumie jak wszedłem do domu

GzaChris (13-03-2009 23:48)

odpaliłem komputer

GzaChris (13-03-2009 23:48)

i odezwałem się do Ciebie

GzaChris (13-03-2009 23:48)

ot, taka historyja

[...]

GzaChris (13-03-2009 23:50)

sprawdziłem, jutro śpię do 9

GzaChris (13-03-2009 23:51)

bo Robercika odbieram o 10

[...]

GzaChris (13-03-2009 23:51)

to taki gość, który jest Szwedem

GzaChris (13-03-2009 23:51)

ale ma chyba matkę Polkę

GzaChris (13-03-2009 23:51)

więc też mówi po polsku

GzaChris (13-03-2009 23:51)

a przyjeżdża na nadzór nad materiałąmi ogniotrwałymi

GzaChris (13-03-2009 23:52)

które właśnie jutro zaczynamy kłaść w piecu

Do tego wszystkiego dzisiaj rano zdarzyła się historyja następująca: robiłem zakupy w okrągłym sklepie w Rustavi, co by bananowce i lemonowce były w wystarczającej ilości. Kupując wodę (bo tam jest jeden wielki sklep, ale wszystko kupujesz na osobnych stoiskach), zagadnęła mnie jedna kobiecina (która okazała się później dziennikarką) pytaniem: “izwienicie, a atkuday wy? no to powiedziałe, że ‘iz Polszy’. Się zaczęło, heh, że Polaki i Gruzini to zawsze się trzymali razem, ateraz to już szczególnie itepe. W miarę jak rozmowa się rozwijała, okazało się, że duża część jej rodziny pochodzi z Polski i mieszkają w Warszawie i Krakowie. Później weszło troszkę historii do wszystkiego, że ktoś tam służył w Armii Andersa, za co odzanczono go Złotym Krzyżem Zasługi, inny z kolei był w AK… W tym wypadku, też rozdałem numer i zostałem zaproszony na kiedyś w odwiedziny. Ach, i stała tam ta sprzedawczyni się przysłuchując, z którą owa dziennikarka mnie ‘poznakomiła’, młoda, ładna dziewczyna, a ja czułem się (jak ją przedstawiała), jakby chciała mnie wyswatać, heh. Ot, sobota rano, jeszcze przed 11nastą, a tu już tyle się wydarzyło. Wcześniej okazało się, że Robert (Szwed z polskim) jednak nie przyjeżdża dzisiaj tylko jutro, bo coś mnie się pomieszało. Dzisiaj spędzam dzień w Kartuli, zaczynamy kłaść ten ‘kirpicz’. Kaspi zostawiłem sobie na telefon, a odwiedzę ich pewnie w poniedziałek. Muszę tu pozałatwiać bieżące sprawy, tym bardziej, że wczoraj przyszedł pierwszy ‘videoglaz’…

Ps. Gruzja kwitnie już > link

 

Coś zasnąć nie mogę… marzec 11, 2009

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 4:16 am
Tags: , , , ,

Zegar wybił godzinę czwartą już 20 minut temu, a ja ‘obudziwszy’ się dwie wcześniej, ‘napisawszy’ wiadomości na gg, nie mogę jakoś powrócić do Morfeusza. Tak silnie zabrał mnie wcześniej, że się nie doczekałem, no a teraz co? Za dużo myśli kłębi się w głowie, jedna przepycha drugą  powodując taki hałas, że nie mogę usnąć. Ziewam jedynie. Przypominają mi się słowa, tak często słuchane “[...] nie dam Wam tak łatwo zasnąć”. Włączyłem tymczasem płytę “73 touches” HP i postanowiłem coś tu dołożyć,  jakoś ostatnio nie było na to czasu. Gorący inżynierski okres nastał, jakby ostatni (rok) takim nie był (wtf? heh) – Kartuli zatrzymane od soboty na remont średni. Działamy, chłopaki wzięli się do roboty , z listy Sztefana, na 44 zadania jestem odpowiedzialny za nadzór 36ciu, więc też za bardzo nie mogę odpocząć. A propos jaką nazwę dał – Punch list for Kartuli, heh. Żeby było mało Mr W. wysłał mnie dziś do Kaspi (niedaleko Gori, tak tego Gori, na marginesie na cementownię w Kaspi podczas sierpniowej wojny spadła jedna ruska bomba, na szczęście nikomu nic się nie stało, ale trafiła prosto w nowiutką ładowarkę) rozeznać sprawę tego węgla, który bez gazu nie chce się spalać na #3 piecu. Rozeznałem, wstępnie mam kilka uwag, jutro coś podziałamy, może akurat? Prosto z Kaspi pojechałem do Kartuli, gdyż Nugzari zdjął już napiek w piecu i należało mi ocenić, którą cegłę będziemy zostawiać, a w jakiej strefie kłaść na nowo (#porada > pamiętaj inżynierze młody, na średni remont zostaw nie mniejszą niż 2/3 wysokości oryginalnej). Tymczasem wyjrzałem na nocne Tiflis. Później na szybkości powrót do Tbilisi na spotkanie z Mr W omawiając wcześniej wspomniane punkty dotyczące Kaspi. Wyszło z tego trochę przejechanych mil: Tbilisi-Kaspi-Tbilisi-Rustavi-Tbilisi i zmęczenia, które Morfi wykorzystał dość szybko,a ja się nie ‘doczekałem’. Jutro, tzn dziś, już za 3 godziny zaczynam podobnie: zabieram Kachę sprzed Tsereteli, jedziemy do Kaspi, działamy, później na spotkanie w Tbilisi, a może i do Kartuli, jak tylko starczy czasu. We wszystkim potowarzyszy mi Amadou&Mariam. Właśnie skończyła się “73 touches” , wrzucam “Place 54″. Teraz spróbuję zasnąć. A jednak jeszcze nie wtedy, jak tylko “Place 54″ się skończyła przesłuchałem płytę “Dimanche a Bamako” duetu Amadou&Mariam, (w międzyczasie pisząc do Mr D) – coś pięknego, miłe dźwięki, zamawiam…

Ps. Coś mi dużo dziś wyszło tych nawiasów i linków dzisiaj, heh (< tu też jeden się ukrył, specjalnie dla Agatki…)

 

Uwielbiam marzec 6, 2009

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 12:11 am
 

“Dziwisz się?” marzec 1, 2009

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 10:47 am
Tags:

Polski czas powoli dobiega końca, jutro o 19 pofrunę w stronę Mjunszien, a później dalej na Wschód, do miasta gdzie Wahtan siedzi od wieków na koniu, krowy siedzą na asfalcie, a kłapouchy nie jest jedyny. Słowo określające mój ‘urlop’ (heh, tak urlop, akurat): spontanicznie. I tak przez tydzień odwiedziłem dwie Polskie Stolice: Warszawę i Kraków, wyruszyłem z Arcim w stronę Trójmiasta, by zachwycić się plażą na Babich Dołach i starówką gdańską. Hiphopowe głowy kiwały się w rytm tego jednego bitu i… nie dziwię się. Wyczekuję płyty, bo tą zapowiedzią, którą nam puszczałeś miażdżysz. Jasna Strona Mocy – dzięki Adrian za gościnę i bluzę, jesteś Wielki, wciąż słucham tej naszej nagrywki. Dziwisz się? heh. Później nie było wcale spokojniej, nocna jazda w Zlatych Horach i prędkości kreskowe oraz barierka, z którą na szczęście się nie przywitałem. Garażowo nocnie w Fabryce, co za klimat Krzychu, jak u Lipy ;) Do tego dopiszę na kartach już historii, a po części teraźniejszości, przez najbliższą godzinę, Żarki Letnisko pod Częstochową, nocny gwieździsty zamek w Olsztynie i słodką Vero na Alejach. Zalew, nie jezioro!!! ;) Niezapomniane chwile… Dziś jeszcze obiad u rodziców, później przyjeżdża Olson, z którym śmigniemy w stronę Zlatych Hor. Jutro GC z rana, a później już baju, baju…