Gza’shvili na zakaukazkiej emigracji…

Plan był wyjechać na miesięc, ale jak to zawsze z planami bywa …

tzw. wielka kiszka… sierpień 28, 2008

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 3:08 pm
Tags: ,

… to ponieważ piec stoi i nie tylko…

Wylądowałem w Tbilisi 3 dni temu. Jednak radar na lotnisku cały, a nie jak powiadali to tu, to tam. W kązdym razie choć Ambasada Krzyżacka nie dała jeszcze ‘ordungu’ o możliwości powrotu do Gruzji, Lufthansa wznowiła loty do Tbilisi. Samolot, którym leciałem, świecił jednak pustkami, stąd plus w wygodności objawiony, choć jakoś Morfeusz zbytnio tego nie wykorzystał. ‘Drajwer’, który po mnie przyjechał był jakoś tak strasznie milczący, więc i ja nie zagajałem, wsłuchując się w nieprawdopodobnie dobre ragga grające w radio ?! Jadąc wypatrywałem nie wiadomo czego za oknami, i jedyne, co znalazłem to dziwna cisza i pustki, których raczej wcześniej nie było, albo sobie tak tylko wbijałem do głowy (w końcu była 4 rano). Zdziwiłem się, gdy nie zobaczyłem migającej iglicy na wzgórzu, bo to ona zawsze była dla mnie symbolem ‘jestem w Tiflis’, a jedynie ’smutne’ stacjonarne oświetlenie. Eka powitała mnie ciepło wypytując, jak u nas i czy znam sytuację, która działa się po moim wyjeździe. Straszne opowieści o barbarzyństwie Panów zza Gór Kaukazu nie nastroiły mnie do snu i chociaż klima buczała, było mi tego dnia bardzo duszno, snu nie zastałem. Rano w życie weszła misja ‘Uruchomienie Kartuli’. Niespodziewałem się takiego przyjęcia, naprawdę miłe uczucie, Uściski dłoni i to od wszystkich. Oni zawsze pytają na przywitanie ‘rogora char?’, czyli jak się masz, co słychać i nie można nie odpowiedzieć ‘kargad’. Cieszyłem się widząc wszystkich zdrowych, wiedząc, że niektórzy z nich jeszcze kilkanaście dni temu trzymali broń w rękach. Opowiadali co się działo… ;(, wciąż opowiadają, jak tylko znajdziemy chwilkę na rozmowy. Dla nich dalej w sumie nic nie jest wiadome, pewne. Widziałem, że cieszyli się, gdy puściliśmy w ruch palnik, w końcu jakaś odskocznia. Widać jednak, że ciężko im nie myśleć o własnym kraju, którego część jest wciąż pod ‘okupacją’, mimo zapewnień z różnych stron. Ten naród ma w sobie nieprawdopodobne poczucie patriotyzmu, i za swój kraj są w stanie zrobić wszystko. Szkoda tylko, że WIELKA polityka to wykorzystuje i maleńki człowiek cierpi na tym najbardziej. Kiedyś oglądając zdjęcia z Czeczeni byłem wstrząśnięty tamtą tragedią, ale powiem szczerze, że tego tak nie odczuwałem jak tutaj. Vaska poprowadził mnie przez kilka galerii, widziałem ludzi, podobnych do tych z którymi przebywam na codzień, budynki, domostwa, środowisko, którym jestem otoczony – Smutek.

Oni płaczą nawet za lasem, który specjalnie podpalono…

 

potwierdzone sierpień 23, 2008

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 2:26 pm

minęło troszkę czasu od mojej ostatniej wędrówki poprzez nieogarnione obszary internetu, a to za sprawą szlajania się to tu to tam: KRK, OPO, teraz LUB, jutro WWA, pojutrze już TBS. Tak, to potwierdzona informacja, z naszego F.Chopina poprzez Krzyżackie J. Straussa wracam do Tbilisi. Na zakaukaziu ‘niby’ już spokojniej, choć Czerwona Armia jeszcze nie opuściła terytorium Gruzji (i zapewne długo tego nie uczyni). Nastroje w narodzie też już całkiem inne (albo takie wrażenie) i takie wysyłane znaki cieszą, jak również myśli o bliskim spotkaniu. Dookoła słyszę tylko jedno pytanie, powtarzane jak mantra: “nie boisz się?”. Jadę tam, więc odpowiadam: nie. Zobaczymy co mnie tam czeka …

 

kolej naturalna? a u nas mowa o “Rubikonie”… sierpień 14, 2008

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 11:25 pm
Tags:

sytuacja niewiadoma w wiadomym regionie… info od bezpośrednich świadków wydarzeń, z którymi pozostaję w kontakcie:

jeszcze rano wojska Rosyjskie oddawały Gori w ręce milicji Gruzińskiej

potem milicja Gruzińska podawała informację o swojej obecności w Gori i wycofywaniu się Rosjan

nagle sytuacja się zmieniła (nie wiadomo dlaczego?!) i Rosjanie wkroczyli tam znowu

Taka ‘PATOWA’ (czyżby?) sytuacja i nie wiadomo, co z niej wyniknie, a niby wg ustaleń ‘na górze’ miano powrócić do pozycji sprzed konfliktu ?!

Tymczasem Rosjanie okupują oprócz Gori, również Poti (do którego wkroczyły czołgi) i Senaki, dostałem sygnały o wprowadzeniu tam godziny policyjnej (22 – 6)… Rosjanie wciąż plądrują, nie tylko obiekty wojskowe (zabierają broń w głąb Rosji), ale również domostwa zwykłych ludzi… ;( – to potwierdzone informacje od bliskich moich bliskich tam, w miastach na budynkach rządowych (gruzińskich) górują flagi rosyjskie (?!)

A u nas mowa o “Rubikonie” zepchnęła te tematy na drugi plan …

Jestem z  Wami!

 

z chwili ostatniej sierpień 13, 2008

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 10:57 pm
Tags:

Wciąż w sms-owym kontakcie:

“We have 2 000 refugees in Tbilisi. People are asked for help, we do as much as we can. But that can be settled if russians leave us. Your president is very brave, he gave very strong evaluation to russians and promissed to be on our side. Let’s see what the rest of Europe will do! I’m sorry that Karolina experienced Georgia in such a hard time and couldn’t do anything good for her! Take care!”

czy to wymaga komentarza z mojej strony …

Ludzie Kaukazu, gorąca bojownicza krew, a przy tym życzliwość ponad miarę: wystawiający dla gości podczas odwiedzin wszystko, co posiadają, choćby następny tydzień mieli przeżyć tylko o chlebie i wodzie. To Gruzja, to jej ludzie, kultura i prawdziwe poczucie swojej przynależności do kraju, w którym żyją…

 

a co by było gdyby … Polska Opolska sierpień 13, 2008

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 10:50 pm
Tags: ,

Myśli o sytuacji tam w Gruzji nie dają mi spokoju, nie wychodzą z głowy, rodzą coraz to nowe teorie spiskowe, podobnie, jak to miało miejsce podczas naszych rozmów w Armenii. Dzisiaj podróżowałem naszym kochanym pekwape z WuWuA w stronę Polski Opolskiej i miałem aż nadto czasu do rozmyślań. W pewnym momencie zadzwonił Olson, i podczas tej rozmowy telefonicznej zrodziła się pewna myśl: “a co by było gdyby…” naszło mnie zastanowienie nad przeniesieniem konfliktu zakaukazkiego 3,5 tys. km na zachód do naszego kraju. Zewsząd otaczają nas sprzeczne informacje Winna Rosja, Winna Gruzja, jakie jest moje zdanie już wiadomo, ale jak można wytłumaczyć coś co tam się dzieje, komuś kto tam nie był. Z której strony dotknąć ten problem?

W Powszechnym Spisie Ludności i Mieszkań przeprowadzonym od 21 maja do 8 czerwca 2002 roku, część Polaków na pytanie o narodowość zadeklarowała: Śląska. Tak, to fakt i u nas w kraju istnieją Ruchy Autonomiczne np. ten -> link . I dalej nasze podwórko: Ilu obywateli Polski z ukochanej przeze mnie Opolskiej Ziemi, na której żyję ma również i obywatelstwo Niemieckie? Widziałem jakieś liczby, które wskazywały na 200 tys. W wielu wioskach w Polsce Opolskiej istnieją koła Mniejszości Niemieckiej, TSKNy i tego rodzaju instytucje kultywujące swoje związki z Niemcami. Stąd też wybrałem ten region…

I już chciałem stworzyć coś, gdy szukając liczb natknąłem się na to: link

… a potem Niemcy (Rosjanie) broniąc Śląsk (Osetię Południową), zaatakowaliby Gdańsk (Poti), zbombardowaliby Wrocław (Gori), plądrowali by nasze domostwa i je palili, a my zebrani wokół Warszawy szykowalibyśmy się do jej obrony…

Hipotetyczna sytuacja? “Political fiction”? Czy naprawdę tak bardzo od Nas odległa, nieprawdopodobna?? hmmm?

 

jestem tu, a jednak z Wami sierpień 13, 2008

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 12:11 am
Tags:

kolejne wieści od Iriny nie są zbyt optymistyczne: “I am ok. Now people say that in Gori and close areas russian soldiers are taking cars and food from them and killed 2 people who didn’t agree. Do you think it’s the end of Georgia? It’s so sad. Don’t worry about me. I am ok, really!” Tam w Gori znajdują się jej przyjaciele, znajomi, krewni… Przykro mi, że coś takiego dzieje się w ‘cywilizowanym’ XXI wieku, że ludzie mogą być bez serca, żeby tak wlaśnie postępować. Po raz kolejny potępiam stronę rosyjską za ich działania, mowa o wstrzymaniu operacji (pacyfikacji) pozostała tylko w mediach, a na miejscu bomby wciąż spadają… Nie Irino, to nie jest koniec Gruzji, nie może nim być!!! Modlę się za Was, bo tylko to mi pozostało … ;(

 

Gruzja w potrzebie… NIE WIERZCIE ROSJANOM!!! sierpień 12, 2008

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 5:10 pm
Tags: ,

Rozmawiałem niedawno z Iriną i szczerze powiedziawszy płakać mi się chce razem z Nią. Co Oni mogą teraz zrobić? Rosjanie mimo tego, co powiedział Medwiediew nadal bombardują Gruzję. Cóż za hipokryzja!!! Jak oni mogą mówić, że bronią swoich obywateli?! Przecież to są Osetyńczycy, a nie Rosjanie. Oni mieszkają w Osetii Południowej, a nie w Rosji. Nie mają paszportów rosyjskich. Oczywiście jest tam pewna liczba rosjan, jak w Gruzji i wszędzie indziej na Świecie, ale czy jakby coś stało się Rosjanom zamieszkującym np. Londyn, to czy Rosja zaatakowałaby Wielką Brytanię z tego powodu?? Rosjanie to barbarzyńcy niszczący wspaniały kraj, zabijający cudownych, życzliwych ludzi. Byłem tam, nie wierzę, że Saakashvili byłby na tyle głupi, żeby równać się z Armią Rosyjską. Oni się tylko bronili, uwierzcie. Rosja już dobrze sobie to wykombinowała i była przygotowana, by pokazać całemu Światu na co ich stać – nie podskakiwać, ot przesłanie. Jedno ciągle słyszane słowo :’niewspółmierne użycie przemocy’. Biedna Irina, biedny Levan, Nugzari, Wahtang, Makho, Gieorgij i wielu, wielu innych, których tam zostawiłem. Czy cieszę się, że tu przyjechałem? Ja widziałem ich oczy przy pożegnaniu, ja słyszę co chwilę od nich co tam się dzieje. Wielki smutek odczuwam we wnętrzu i to mnie napełnia w chwili obecnej. Jestem całym sobą z nimi. Przekazuję ich głos poprzez radio, telewizję, co mogę zrobić więcej? Co oni mogą? Solidaryzuję się z nimi, ale okropna bezsilność po prostu przytłacza. Boją się o swoją przyszłość, a ja razem z nimi…

NIE WIERZCIE ROSJANOM!!!

 

w Polsce sierpień 12, 2008

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 2:44 am
Tags:

Niedawno wylądowaliśmy tym rządowym samolotem w kraju.  ile się na niego naczekaliśmy w Armenii i jakie sprzeczne informacje podawano w ambasadzie jednej i drugiej nie można opisać w kilku słowach. Od dwóch dni nie wiadomo było kiedy wylecimy, listy jedne, drugie, z potwierdzeniem, bez, ambasador, który  jakby obudził sie z letargu, że coś wrescie musi zrobić. co chwilę pojawialiśmy się w tej polskiej placówce bo telefony jakoś tak nie chciały działać w tym czasie, Cierpliwości, och cierpliwości, wyszkoliłaś nas. tak było do godziny 12 dnia dzisiejszego. potem widzieliśmy listę i swoje nazwiska 23, 24, 25, więc mogliśmy ’spokojnie’ czekać, niby do 15, potem do 17, następnie o 18 wyruszyliśmy na lotnisko, a tam ambasador poinformował nas, że samolot wyleciał już z Polski, natomiast Magda z Trójki wysyłała mi smsem info, że jeszcze nawet nie wystarował, heh znowu sprzeczność … Ostatecznie o 23 czasu ormiańskiego wyleciliśmy  w stronę naszego kraju i gdzieś mniej czy więcej o tym czasie znaleźliśmy się na lotnisku wojskowym w WuWuA. Tam dziennikarze przekazywali tą rządową ewakuację dla naszych rodzin, a ja miałem okazję w wywiadzie przeczytać apelowego sms’a, którego dostałem od Iriny: “Our president is reporting now live on TV that most part of Georgia is occupied but not to panic. The Europe doesn’t seem to do more than promise to help. We are left to ourselves. Nobody knows what to expect this night. Anyone who is able should express the protest against Russians. We need help!” boję się o nich i modlę w ich intencji, mając w pamięci wyraz ich twarzy kiedy się żegnaliśmy. nie mam słów, które by to odzwierciedliły, po prostu brak. zżyłem się z tymi ludźmi bardzo i mam nadzieję, że to wszystko zakończy się szybko i wkrótce tam wrócę. oby noc przyniosła zatrzymanie Ruskich.  rano kolejne wiadomości od Iriny. Niech Bóg ma Was w opiece!

 

ambasada Niemiecka wzywa swoich obywateli do ewakuacji sierpień 9, 2008

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 2:35 pm
Tags:

Nie mamy jeszcze wieści z naszej ambasady, ale nie czekamy na nie. Niemcy już dostali znak, żeby jak najszybciej opuszczać terytorium Gruzji. Czekamy na samochód, żeby jak najszybciej ruszyć w kierunku Armenii, jak to uzgadnialiśmy rano. Plan dotarcia do Polski przez Turcję, nie wejdzie w etap realizacji ponieważ Gori jest bombardowana, a droga nad Morze Czarne prowadzi właśnie przez to miasto. Pawdopodobnie istnieje realne zagrożenie dla Tbilisi, stąd komunikat na stronie niemieckiej ambasady. Nie wiemy, ponieważ są sprzeczne informacje dookoła. Spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i mam nadzieję, że za kilka godzin będziemy już na terenie Armenii. Od początku konfliktu nie widziałem jeszcze tak pzestraszonego człowieka jakim jest teraz Andreas. Trzęsie się i prawie ma łzy w oczach. Sytuacja naprawdę nie jest ciekawa. Tymczasem jesteśmy w Rustavi, więc po tej ‘bezpiecznej’ stronie, 40 km od Tbilisi. Wciąż czekamy… Wiem, bo czuję, że wszystko będzie w porządku i w takim też jestem nastroju, staram się nim zarażać Californię. Będzie dobrze ;) Jedziemy…

 

00:58, 09.08.2008 Gruzja, w drodze z Kartuli (Rustavi) do Tbilisi sierpień 9, 2008

Zaszufladkowany do: w drodze — gzachris @ 12:53 am
Tags: ,

U nas wszystko w porządku, jesteśmy z Californią bezpieczni, dzwoniłem dzisiaj do polskiego konsulatu, gdyż prosili aby osoby przebywające w Gruzji zgłosiły sie do nich. Konsul powiedział, żeby zostać w Tbilisi, ponieważ tu i w Batumi organizują Polaków. Zostawiłem swój numer telefonu i w razie czegoś będą się ze mną kontaktować.

Tymczasem trwa wymiana ognia w Osetii Południowej. Podawane są sprzeczne informacje nt kontroli nad stolicą Cchinwali. Jeszcze rano zajęta przez siły gruzińskie, teraz podobno już wyparte przez wojsko ‘mieszane’ (Osetyńczycy, Rosjanie i różnej maści najemnicy wojenni). Saakashvili wycofał żołnierzy z Iraku i Afganistanu, aby wzmocnić nimi jednostki na pograniczu Osetii. W samym Tbilisi, jak i w Kartuli nastroje raczej ponure, odczuwa się napiętą atmosferę. Ludność wyczekuje przed telewizorami na kolejne wiadomości z frontu. Mężczyźni odpowidając na apel prezydenta o powszechnej mobilizacji zebrali się przed posterunkami policji lub wojskowymi. Z trzech naszych cementowni rząd powołach już ponad stu mężczyzn, przejęto też samochody terenowe. Skończyły się żarty, to się dzieje naprawdę, choć wciąż trudno mi w to uwierzyć. Moi koledzy z pracy, z którymi pracowałem, rozmaiwałem jeszcze dwa dni temu, mogą być teraz gdzieś w pobliżu pozycji, które są ostrzeliwane. Bagatelizowałem te wydarzenuia wcześniej, ale to dzieje się przecież w kraju, w którym przebywamy. Mam nadzieję, że społeczność międzynarodowa zareaguje w miarę szybko i zostaną podjęte kroki w celu stabilizacji sytuacji w tym regionie.

Właśnie wjechałem do Tbilisi, na ulicach jakoś tak więcej policji, choć zwykle jest tu jej i tak dużo. Ulice puste, choć nie raz wracałem o tej porze i było jakoś tak inaczej, nie wiem, żadne porównanie nie przychodzi mi do głowy…