… ale jeszcze mi się nie chce spać choć na czuwaniu jestem już 20 godzin, a poprzednia podróż w krainę snu (raczej bez Morfiego bo nie zdążył) trwała tylko 4 godziny, hmmm… Wszystko co wczorajsze wieczorno-nocne przez Andreasi Agasi, który dzisiaj już ‘ulatuje damoj’ w stronę Krzyżakowa. Natomiast dzisiejsze dniowo-wieczorno-nocne przez Kartuli gdzie spędziłem 18 z tych 20 minionych godzin, bo przecież 2-ie tam i ‘obratno’. Czyżby do jedzenia podawali zmielone Duracell’e? Nie patrzę więc już na zegarek, bo wiem dobrze, że do kolejnego wyjazdu w stronę Kartuli zostało mi jeszcze 5 godzin, heh. ‘Eta rakieta’ …