Gza’shvili powrócił na zakaukazką emigrację dziś w nocy lądując bezpiecznie na Tbilisikim lotnisku, gdzieś tak około 3-ej ejem. Podróż nie dostarczyła wrażeń, choć leciałem z patrolem amerykańskich żołnierzy. Dlatego też w środku tygodnia samolot był wypełniony całkowicie i nie było zbytnio miejsca aby się wyspać. Coś jednak próbowałem, przytulając na wszelkie sposoby mini poduszkę, bo w moim neckerze zdarzyła się dziura ;( Kiedyś popularne były książki z serii “[...] w łik-end”, a to Nauka: tenisa, nurkowania, paralotniarstwa itepe. Po kolejnym razie chyba napiszę poradnik: ‘Odwiedzanie Polski w łik-end’, bo to specyficzny czas i niestety krótki. Byłoby tam kogo odwiedzać, jakie wyznaczyć priorytety i takie tam, cholera spontan jest ciężki. łotewer. Jestem tu, a byłem tam. Ważny czas świadkowania na weselu u ‘Arnolda pokaż Bicesy’ i Justyny – jak już rozruszałem się to śmigaliśmy z Californią na parkiecie do rana. Jeszcze 3mało mnie następnego dnia i ten dźwięk pozostał w głowie nawet dziś: ‘tytyty tytyryry rytyty rytututu tytyty tytyryr aaaaaaaaa’. W tym momencie prorocze, jak zawsze sprawdzające się pierwsze litery słów: W.D.C.S.D.K Potem było już tylko szybciej, i nagle siedziałem już zapakowany w samolot. Tęskno…