Jadę właśnie do pracy, trzęsie jak cholera, a w dodatku ‘drajwer’ postanowił zajarać szluga. Dobrze, że okna są otwarte, źle bo mocno wieje. Jestem sam w busie, więc przesiądę się w mniej wietrzne miejsce. Oka, tu już jest lepiej. Hehe, niecodzienna sytuacja przed momentem ukazała się oczom mym, a mianowicie: lada (jak żyw fiat 125pe) wzięła na pełnej huczącej prędkości krzyżackiego Mietka. Śmiesznie to wyglądało, bo na początku śmignęła obok nas i wydawało się, że się rozpada – przetrwała. Kierowca, zwany inaczej drajwerem, z którym obecnie podróżuje na co dzień jest bardzo flagmatycznym gościem, a dzisiaj o dziwo zapierdziela zdrowo. Nie wiem ile mamy na blacie, bo chyba prędkościomierz mu siadł, szacuje na ok 110 km/h. Ooooo, jeszcze lepiej przed momentem: 3 gości, jeden za drugim, wyprzedzało na trzeciego, tak, że taksi przed nami zjechało w połowie na pobocze. Hardkore jazda dzisiaj
Chyba znowu przyspieszył, obyśmy więc za następną górką nie natknęli się na stado owiec przechodzących przez drogę, bo i takie akcje się tu zdarzają. O koniach, krowach i osłach nie wspominając. No cóż, co kraj to obyczaj. Baku oddalone o ponad 500 km, Yerevan jakieś 240, może się wybiorę któregoś dnia?? Z pewnością. Tymczasem zbliżamy się coraz szybciej do Rustavi – miasta założonego jakieś pół wieku temu. Staro brzmi, no nie? Operacja wiekami. Napiszę więc inaczej: miasto założone jakieś 50 lat temu. Teraz już nie tak dostojnie i antycznie. Cel zbudowania: mieszkania dla pracowników przemysłu: metalurgicznego, elektrycznego, chemicznego i cementowego. Wielkie blokowisko, ze śmiesznie wyglądającymi samoróbkami lub raczej samoprzeróbkami balkonów. W końcu to dodatkowe metry. Tymczasem moja prawa noga jest wystawiona na działanie promieni słonecznych, które rozgrzewają ją coraz bardziej. Przesuwam się więc w kąt antywichrowy i antysłońcowy. Ostatnio zwykłem leżeć w czasie drogi do, i z Rustavi, żeby nadrobić trochę snu. Chciałbym jednak napisać jedno: z tak twardym zawieszeniem, jakie ma ten bus i jakością dróg w Gruzji, ciężko jest usnąć i odpocząć. Dlatego dziś postanowiłem coś napisać, żeby nie stracić tego dojazdowego czasu. Zbliżamy się… Jestem na miejscu, luk na przenośnik i … wszystko ‘wykluczone’ ;( Czyli dalej problem z separatorem. No cóż, do dzieła …
Droga do Kartuli Cement Plant czerwiec 15, 2008
“Smak chwili” czerwiec 15, 2008
“Smak chwili” – WWO (Sokół)
“[...] Jeszcze wcześniej zły moment mnie dopadł
Tbilisi – pierwszy czerwca, zabawa
Kolejka linowa w dzień dziecka się urwała
Byłem na dole, na szczęście nie na górze
Widoku ciał jednak nie powtórzę wam [...]“
