Wczorajszego wieczoru wybrałem się do Biura HC Georgia. Cel? Rzut oka na obraz projektora z meczu Chorwacja – Niemcy. W jaskini Niemieckiego Lwa powiedziałem Stefanowi, że wygra Chorwacja
Mała prowokacja z mojej strony, ale jak się okazało, ta przepowiednia się sprawdziła. Poza tym, naprawdę byłem za Chorwacją, bo grają skutecznie i z głową. Oj, jakie biedne zasmucone miny widziałem tego wieczoru, cóż za wielka szkoda … hihihi
Niemcy wtopili 2:1, a bramkę dla naszych zachodnich sąsiadów strzelił nie kto inny, jak Poldi
Idzie na króla strzelców, o ile Niemcy będą grać dalej, bo z Chorwatami…
A Austria-Polska? Hmmm…
“Look out I’m an Austrian”
“I know that [...] but there are two of us: I and Wojciech, hehe”
No cóż, rozmowa z Koordynatorem sprawdziła się … po jego myśli. Po mojej szło do 93 minuty, niestety.
Ale Polska nie istniała w pierwszej połowie to fakt niezaprzeczalny, żenada ;( i to smuci… Żal przyszedł też oczywiście w tej ostatniej minucie, niezaprzeczenie, no ale cóż – bywa.