Gza’shvili na zakaukazkiej emigracji…

Plan był wyjechać na miesięc, ale jak to zawsze z planami bywa …

Wzruszenie czerwiec 4, 2008

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 11:07 am

Czy ktoś chce się wzruszyć?? Wystarczy kliknąć na link LION MEMORY. Prawa autorskie w przesłaniu mi tego linka należą do Californi ;)

Przyznaję, że mi też się miękko zrobiło w środku, gdy zobaczyłem ten krótki ale jakże ‘frendościowo’ wartościowy urywek z życia dwóch Hippi. Życzę każdemu takiej chwili w życiu…

 

Ociągałem się… czerwiec 4, 2008

Zaszufladkowany do: pięknie — gzachris @ 1:03 am

… i nie napisałem nic o miejscu, które wydaje się Rajem na Ziemi w oczach takiego zwykłego śmiertelnika, jakim jestem ja. Miejsce to zowie siKazbegię KAZBEGI a znajduje się na północy Gruzji. Tworzą je wspaniałe krajobrazy wchodzące w skład Gór Kaukazu. Ot, to już znajoma nazwa, no nie? ;) Nie wiem, jak opisać słowami to o tam zobaczyłem, gdyż jest to wyczyn nad miar moich słownych możliwości. Jedno mi się nasuwa – BOSKIE DZIEŁO !!! I nie ma w tym ani kszty zakłamania. Jadąc przez tą cudowną krainę i oglądając ją zza szyby samochodu, wkurzałem się co rusz na kierowcę, że się nie zatrzymujemy, a chciałbym to robić praktycznie co 500 metrów. Nie mogłem się nadziwić co skrywało jeszcze przede mną to Państwo znajdujące się na granicy między Wielką Azją, a ‘Zjednoczoną’ Europą. A co jeszcze kryje? Może będę miał okazję się przGórkiekonać, to się wkrótce okaże. Wracając jednak do Kazbegi – wkurzenie sięgało już prawie tych szczytów zza okien, kiedy w końcu zrobiliśmy przerwę, ponieważ Marcinowi troszkę ta zmiana ciśnień zrobiła ‘bulgotki’ w brzuchu. Wyskoczyłem z busa na najbliższy śnieg i cieszyłem się nim, jak małe dziecko. Nie trafiłem jednak śnieżką w Tadka, na to przyszła pora w drodze powrotnej. Oj, nie potrafię, po prostu nie wiem co pisać, zobaczcie zdjęcia tutaj. Sami możecie się po nich przekonać, że warto tu przyjechać i przeżyć to co ja doznałem w tę cudowną niedzielę. Jakby zaśpiewał o tym Arci: “Wyluzowany Piękny Boży Dzień” ;) (Californio czemu nie doświadczałaś tego ze mną?
Sokół : “Jeszcze będzie czas”)

Jedno czego mi żal: ROWERu beeraka!!! Piękne szutrowe drogi, aż się o niego proszą. Z pewnością z ‘potem’ w górę, ale za to potem długo, długo w dóóóóóóóóóóół … A w background’zie? Biel rażącego w oczy puchu ;)
Koniecznie muszę coś z tym zrobić …

Tak jak z koszem, do którego wczoraj wpadały ‘czyściochy’ ;) po tak długiej przerwie znowu cieszyłem się jak dziecko i razem z dziećmi:

Tato

Śmiszny dzień i Kaczorki takie słodkie… Jeden z nich, którego niestety nie widać na zdjęciu miał chyba gruzińską odmianę ADHD. Jak mu nie chciałem podać piłki to wydobywał z Gangstasiebie dźwięk przypominający: grrrrrrrrr, do tego robił tak komiczne miny, że nie tylko Słońce grzało tego dnia…

Najbardziej pomocny był jednak Tato (ten tu z prawej). Jak piłka poleciała gdzieś w dal, na drugą stronę boiska, to śmigał po nią bez wytchnienia, chociaż w tym czasie inne dzieciaki tylko ziewały – pora ‘leżakowania’. Będzie z niego niezły ‘player’. Ale najlepiej ubrany był Masta Gangsta, którego widać z lewej – tak śmiesznie wyglądał w tej czapce i gangsterskich spodniach, że chyba swoje dziecko też będę tak ubierał. Brakowało mu tylko jeszcze jakiejś muzyki na uszach, ale zainteresowany był, bo słuchał mojej, która rozbrzmiewała około torby. Nie napiszę jednak jaki taniec wykonywał, szkoda tylko, że nie nagrałem tego występu.

Ok idę w Kimonoshvili, bo jest 2:21 i Morfi już się niecierpliwi.

Ps. Nie ma dziś Panny Królowej MC TiubJoł – jesteś we wnętrzu ;)

dzieciaki nba