Gza’shvili na zakaukazkiej emigracji…

Plan był wyjechać na miesięc, ale jak to zawsze z planami bywa …

Dał radę … czerwiec 30, 2008

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 10:49 am

Kolejny projekt socjologiczny badający użytkowników NK zakończony. Wyniki na http://projekt-kasandra.blogspot.com/ Najwyraźniej wkrótce można będzie pisać magisterki, doktoraty, itepe w których słowo ‘nasza-klasa’, będzie się pojawiać bardzo często. Anonimowość w internecie? Hmmm, kto chce to będzie ją miał, po prostu nie udzielając się na forach, nie mając stron, profili, zdjęć tam umieszczonych. A jeśli nie, to będzie miał swoją stronę, blip’a, wordpressa, konto na NK, flickr, fotolog, fotka, lastFM i wiele, wiele innych. Pokaże siebie, znajomych, rodziców, dziadków, babków, hehe, czego słucha, co robi, czym czas zajmuje itepe itede. Pokaż się w sieci, zostań w domu, wybór należy do Ciebie, heh … Czy pędząc w strumieniu, który oferuje nam świat, aby być na bieżąco, nie pozostać w tyle, należy się przyłączyć? Jak to jest? Także i sobie zadaję wciąż to pytanie – czy to potrzeba wylania myśli, wypuszczenia tego co siedzi w głowie? Czy też raczej starannie wyselekcjonowana porcja podawana na tacy html’a? Dzielenie się innymi sobą, często nieznajomymi, bo opcję pokazuj tylko znajomym, obserwowanym nie włączamy. Ja zdecydowałem już dawno, podczas pierwszej odsłony gzachris na republice, rok bodajże 2002. Powróciem, ponieważ wróciły możliwości, dużo szersza ich gama, i jestem w tyle, poznaję eReSeS’y i inne narzędzia, które podczas nieobecności naturalnie musiały być stworzone, żeby to jakoś wszystko ogarnąć. Kiedyś pisałem stronę w notatniku, jarałem się, jak mogłem zobaczyć to co napisałem, w rzeczywistej formie strony, wszystkie kolory, zdjęcia na swoim miejscu, dołączane gadżety, odnośniki… To mnie kręciło – kod i jego tworzenie. Zdziałanie czegoś z prawie niczego. Nauka. Teraz jest to dużo wygodniejsze, klikasz “New Post” i tyle, wybierasz tło z istniejących, szablon. Oczywiście mogę wybrać starą ścieżkę, ale czy mam teraz na to czas? Czy nie ma ważniejszych zadań do zdziałania. Doba stała się już od dawna za krótka i naprawdę szkoda mi czasu na sen…
Odbiegłem od początku jednak. Sęk w tym, że czasem należy się zastanowić, odetchnąć, złapać oddech:

1. Kasandra,

2. Fotka Pe eL,

3. Nasza-klasa absurd anonimowości

4. 5. 6… itepe, itede

Ciekawe ilu podczas tej burzy wykasuje swoje profile, zdjęcia, poblokuje dostęp do danych? Od początku z rozwagą czy dopiero teraz? Hmmm?  Każdy zamysł nie jest zły, osobiście popieram NK, ponieważ odnowiłem naprawdę wiele kontaktów dzięki temu portalowi. Zostaję tam z całym wcześniejszym dorobkiem. Anonimowość – zapomnij o głodzie ‘ultra vit’.

 

E Viva Espania… czerwiec 30, 2008

Zaszufladkowany do: Nocą — gzachris @ 12:21 am

Niektórzy czekali na ten moment od początku mistrzostw, np. Carlson.  heh, E Viva Espania, i już czuję, co może się dziać na ulicy, którą przemierzałem z początkiem roku, zmęczony po Sylwestrze, podobnie jak dzisiaj. Miasto spać nie będzie, Państwo nie uśnie, radość zewsząd ‘chluśnie’. Wygrali, ponieważ wygrać mieli. Krzyżacy zabiorą dwa najlepsze w tym meczu nagie miecze: ‘Lemani’ i ‘Szfajnsztajgeri” i przygotują się do WM 2010. W końcu mistrz wice (to na pocieszenie) – tak twierdzi Andreas, z którym poszedłem tylko po piwo przed meczem do supermarketu, a wylądowaliśmy w Old Tbilisi, w ‘ekranowej’ dzielnicy. Smutna mina twa? Nie tak, jak tych co siedzieli za nami, cóż… Sam mówiłeś, że nie grali wcale dobrze. Tak naprawdę to chciałem 2:1, przy czym nie 2:0 i dalej, ale 1:1 i więcej emocji, no – wszystkiego mieć nie można. Kimaszwili…

 

chol plam czerwiec 28, 2008

Zaszufladkowany do: Nocą — gzachris @ 1:16 am
Tags:

krótko, bom śpiący jest, cholerne plamy dzięki którym dzisiejszy dzień i najbliższe spędzę w jednym miejscu na K i to nie jest Kus Tba. Ok, kolejne doświadczenie, więc nie ma tego złego itede itepe… Poza tym zadowolenie właśnie z tego faktu, niestety, ale znowu na pełnych obrotach, więc niemała pobudka. A drugie poza tym to wniosek z ostatnich dni: wymagający Mrowald, jest dużo lepszy niż Kuni. I ulubione: “Do you think or know?” Hehe, dobre i to. A trzecie poza tym – uśmiecha się częściej. Czas pójść z Morfeuszem w podróż, bo wczorajsza nie byłą zbyt długa, przedwczorajsza za to dostarczyła kolorów. Natomiast California, gdzieś w jakimś 14-nasto godzinnym autobusie podziela szarych komórek wytwory …

 

na koniec dnia… czerwiec 26, 2008

Zaszufladkowany do: espeoerte — gzachris @ 1:09 am
Tags:

… takie coś?! tak przecież nie można, nie powinno się… uuuuuuuuuuu. dlaczego?

Ok zacznę od początku. Przy kolacji ustawiłem się z Brazylianami, że pojedziemy w kierunku mostu Metheki do zagłębia ekranowego na mecz Zakrzywione Miecze – Krzyżacy.  Około godziny 22 kiedy byłem już gotowy do wyjścia, zapukałem w brazylijskie drzwierze, Bardziej Brazylijski oznajmił, że nie idzie, ponieważ jest zmęczony. Pomyślałem, że Mniej Brazylijski czeka na mnie przy recepcji, jednak tam nie było nikogo. Zdziwiłem się, ponieważ myślałem, że mieszkają razem. Tel z recepcji (czyli pokój 3 – myślę), ale Kaziu oznajmił, że też nie idzie ;( Cóż, lecę sam, nic innego mi nie pozostało. 22:10 na blacie, więc w myślach nie taxi (5 lari), lecz metro (40 tetri), w końcu to 35 minut do meczu. Na Sameditsimo Instituti wszystko w porządku, jadę w stronę Vagzali. Przesiadka, czekam, czekam… kwa, czekam już z 15naście minut i nic. W końcu rezygnuję, wychodzę z podziemia – 2 minuty do meczu, efceka. Postój taxi, wybieram tę wygodną (błąd!!!), most Metheki – mówię, drajwer musiał zapytać kolegów gdzie to?! kolejne 5 minut mija, mecz już się rozpoczął. Ok, nerwy na wodzy. Jedziem. ‘Atkuda Ty?’ – chyba nie zauważył wielkiego orła na mojej piersi z napisem POLSKA. ‘Z Polszy’. Gadka, szmatka – te same pierdy co w każdej taksi. Coś mi się kierunek jazdy nie podoba … Dojechaliśmy, Restauracja “Metheki”. Co jest kwa? Nie tutaj przecież chciałem, pokazywałem drogę, ale mówił, że jego lepsza. Kwa, kwa – prawie drugi koniec miasta. Normalnie kazałbym mu zawrócić, ale nie byłem w nastroju, cholera!!!
- Ile?
- 15 Lari
- Chyba Cię pogięło, z Mickiewicza płacę 5-kę
- Mala
Mój błąd!!! Mój błąd!!! Nie wynegocjowałem ceny przed jazdą – zły na siebie. Ale przez te 2,5 miesiąca, żaden taksiarz mnie nie zrobił w kule, a jeździłem sporo. Kwa, 25 lari kosztuje kurs do Rustavi – 40 km jazdy.
- Masz 10-chę i się wypchaj, nie haraszo, nie haraszo !!!
Wkwam się coraz bardziej, a on coś marudzi pod nosem. Co mi pozostaje? Pier^%$%nięcie drzwami i wyjazd. Nie dość, że nie jestem w tym miejscu, co chciałem to zapłaciłem dwa razy tyle co bym zapłacił spod drzwi hotelu, a mecz leci … Przechodzę wkwawiony na drugą stronę, łapię kolejne taksi i wracam, tym razem w pobliże mostu Metheki – 5 lari. Siadam w pierwszej lepszej restauracji-pubie, gdzie jest duży ekran, zamawiam browca, spoglądam na boisko i dosłownie po chwili się rozpromieniam – 1:0 dla Turcji. Nie darzę ich sympatią, powiedzmy, że są mi obojętni, ale wybieram dziś ten team, bo Niemców … Jak można się czuć skoro większość dalej działa zgodnie z ideologią papy Hitlera “Deutschland, Deutschland über alles, Über alles in der Welt”. No ja? Równość? Braterstwo? Nie uogólniam jednak tematu – jest ‘kilku’ porządnych i cenię sobie ich ‘znakomstwo’… A najlepszą akcją jest takowa: pracuję w niemieckim koncernie, hehe. A Turcja? Wielu zadaje sobie pewnie pytanie skąd się wzięli w mistrzostwach Europy? Dlaczego chcą do Unii, jakim prawem? Obcięto Gruzję czy też nieobcięto z Europy – sam nie wiem, a opinie tutaj podzielone. Popatrzmy na mapę polityczną Europy. Czy to nie tylko czasem fakt, że są innego wyznania, że nie są wystarczająco ‘zachodni’ ?? Nie chcę się dzisiaj nad tym rozwodzić, wiem co czułem wjeżdżając troszkę głębiej w ląd niż oferowała Antalaya. Wróćmy do gry: po 4 minutach, Schwein’kwa’steiger wyrównuje – no to pięknie. Do przerwy nic więcej. Potem strasznie dużo widziałem, a wszystko dzięki telewizji gruzińskiej (ironia). Nie widziałem drugiej bramki Zagiętych Mieczy (tylko Replay), widziałem za to bramkę Lamh’usa. Wynik 3:2 – jak to?! Coś zgubiłem. Patrzę więc na powtórki. Ok, wszystko jasne teraz: Mirek strzelił trzeciego gola, gdzieś w międzyczasie. Jakby tego było mało, ostatni browarek, który zamówiłem i naprawdę smakował, spadł na ziemię. Kuflon roztrzaskał się w drobne, a złoty płyn popłynął… Świetnie, jadę do hotelu, bo coś czuję, że ten wieczór nie należał do mnie …
Ps. Dobrze, że przynajmniej dobre przystawy do piwka były:Turcja-Niemcy

 

miasto snu czerwiec 25, 2008

Zaszufladkowany do: ni z gruszki, ni z pietruszki — gzachris @ 11:55 am
Tags:

To jest mój szczęśliwy dzień, bo nie mam spamów w poczekalni. Akismet mnie chroni, o dzięki Ci. Tak poza tym wstałem dość późno, Bo Leń dzisiaj jestem – należy mi się. Nie jadłem jeszcze śniadania i jakoś tam pusto czuję w brzuchu, coś już wyzwala ‘bulgi’. Plan na dziś jest taki: wyruszenie do ‘czem pion a’, nasłuchiwanie dźwięku telefonu i … wtedy się okaże co dalej. Ciekawe czy będzie Kartuli?

 

bo bikeje w Tbilisi spotkać można też czerwiec 24, 2008

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 10:15 pm
Tags:

jak na razie migiem w Metrze, przemieszane powietrze, czekanie na kolejny pociąg, tym razem w wiadomym kierunku, choć owsiki rządzą niepodzielnie na tablicach. A co z tymi zegarami? rozwiązania zagadki poszukać chcę… może jutro gdy na wpół wychodnij dzień, więc udam się wreszcie do ‘czem w piona’ i zateniszcze. Włóczy kij chłopek roztropekPrzegląd Georgia Today: “Gunfire in the breakaway region of South Ossetia – one man dead and 4 injured”. Piszą również o Polsce: “Flashback 1996: Nowa Huta, Poland”, ale o czym: konwencja gołębi?? Co jest, halo? Cytuję: “The main hall was venting with the state smell of Hutniks and bird shit”. Hmmm, głęboko … “Georgia’s top 11 exports:[...]  6. Portland Cement, Total value of exported goods: USD 64 002 300. Export markets: Azerbaijan, Kazakhstan, Russia” – ciekawe ile z tego jest ‘nasze’? Poza Sudoku na końcu i ichniejszej wersji “Co jest grane?” nic ciekawego, po łebkach. Przydałoby się pospać dłużej, ukłon w stronę Japersona – hyżo ;)

 

Don’t you know I’m loco? czerwiec 24, 2008

Zaszufladkowany do: Nocą — gzachris @ 12:05 am

Coś w membranie dźwięczy…

Bob Dylan aka Anakin Skywalker wraz z Billy Eliot’em ‘w mieśśście’ (czyt. razem) skakali sobie po Dachach Świata… Marzenie! Ale potem po codziennych wyprawach chyba nuda, bo ile można? Na podróż powinno się wyczekiwać, wypatrywać dnia kiedy pakujesz plecak, kufer czy walizkę Titan, a nie tak ot, po śnidaniu, które żeresz w otoczeniu Hula Manila Vanilla Hop. “Gdziekolwiek, jakkolwiek, natychmiast” – spontaniczne wybory, #widokiszoki, niecodzienność. I co jeszcze? Nie wiem. “My man” był znacznie ciekawszy i 3mał w niewiedzy, co wydarzy się jeszcze, a tu z góry wiadomo, że Biały Samuel polegnie, uśmiechnie i zostanie mu wspinaczka, a potem długa podróż… Mama ta miała dylemat, dziwo sztucznie załatwiony na końcu, Synu dorwę Cię nie było, ‘protective’ bez interlocking’u. Wyczekuję sobie tych wolnych chwil i kursuję po stronach ‘.ge’ w poszukiwaniu innych wersji niż ‘owsikowe’, a potem już tylko bez zastanowki… Nie tylko Kus Tba istnieje, no nie? Panie Janie rano wstań, Bakumi, Baku, Erewan, Astana ?? Kto wie, daleko nie mam.

Ps. W operze byłem wczoraj, hehe – Aida, Verdi, bosko, nieboskłon

 

New Stadium In Vazisubani Settlement czerwiec 22, 2008

Zaszufladkowany do: Nocą — gzachris @ 1:36 am

5,81 w zaokrągleniu, tyle mierzę stóp. W związku z poszukiwaniami przelicznika natrafiłem na pewne forum, Zainteresowany, kłótnią o 1 centymetr, sam wziąłem ołówek w ręku i w magicznym kajecie pojawiły się skomplikowane matemtyczne obliczenia. Zdając się na siebie, a nie na rozlicznie istniejące przeliczniki, rozruszałem przed chwilą moją szarą papkę i wyszło zgodnie z jedną wersją, więc jej się będę trzymał. A poza tym to wspomnianym forum znalazłem śmichotę, która zapewne rozśmieszy i żeńską część, choć będą się zapierały, że nie, coś Ty, a po co, ale z Ciebie … itepe. Cytując za Kerio: “Kobieta powinna potrafić 70 rzeczy: 69 i gotować”. To tak na marginesie, i wcale nie siędzę teraz w dresie. Czuję się jakbym oglądał statystyki NBA, mam 5,807 stopy, czyli 5′8″ hmmm. Sprawdziłem, to tak, jak np. Nate Robinson z New York Knicks. W związku z tym faktem, poszedłbym jutro na jedno z rozlicznych boisk w Tbilisi powieszać się na obręczy, ale zachciało mi się pójść do OPERY, hehe, więc odpada. A wracając do sportowych miejsc, uwierzyć nie mogłem, gdy przeczytałem na tbilisi.gov.ge, że tutaj jest już aż 153 boisk (takich 400 m2). I to prawda, to jest fakt, gdyż codzienne wędrówki po Tiflis mnie do tego przekonują. Coś mi się zdaje, że za kilkanaście lat Gruzja stanie się potęgą futbolową i nie tylko, z takim zapleczem, jakie oni sobie tutaj budują…

 

50 tetri czerwiec 20, 2008

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 9:34 pm

Ostały się jeszcze jaEkipakieś żelowce z przedwczorajszych zakupów… Choć zawsze całym sobą za klasycznymi Haribo i słuchać o innych nie chciałem, to w chwili obecnej z braku tych pierwszych na to miejsce lądują Juicy Fruit – JellyChews. 50 tetri za pakę – to takie gruzińskie 50 cent’ów, 50 hależy czy też swojsko brzmiących 50 groszy, ‘łotewer’. Wczoraj w nocy na chwilę zwątpiłem, że po co?, dlaczego?, że klocki lego, nie takie… Na szczęście to był TYLKO moment, “myślę, Sokół co Ty” -  i też w bezsenną noc miał podobną akcję chwilowej nierównowagi. Minęło, przeszło, przecież to tylko zatkany talerz dozujący, wyczyszczą i będzie git. Noc, nie nastraja jakoś szczególnie w Kartuli. Pozostało mi czekanie na wschód Słońca wyłaniającego się gdzieś za pobliskimi górami – Nowy Dzień. Wspomnienie czasu, gdy oglądaliśmy to cudo razem. 6 piętro, aparaty w pogotowiu i nadziwić się nie można było, jak to? w górę, wyłania się, rośnie w siłę, rozpromienia Ziemię, razi w oczy. Boskie TurekTwór, jeden z, oddzielający Dzień od Nocy, stworzony podczas pierwszych chwil w siedmiu pamiętnych dniach. Tymczasem, przegapiłem, a raczej przepracowałem ciężko tę chwilę, prze’denerwowywałem się wtenczas na Saszę, na Kartuli, na całą tę ich organizację pracy, która zabiera mi operatorów do czyszczenia – hehe, absurd jakiś. I kolejny Siwek przybędzie z pewnością. Wracając do wspomnień, znalazłem wreszcie rysunek pół-wykonawczy wieży wymienników i platforma nie jest na 80 ale 65 m n p m.  Apropos wielkie dzięki Chłopaki, za te dwa miesiące codziennej walki u Waszego boku, ramię w ramię, z wszelkimi ‘wszelkami’. Wiele się nauczyłem, poznałem, doświadczyłem. Wiem, że trochę Was goniłem, no ale bez tutejszego Zbycha, jak to inaczej wszystko ogarnać ;) ?? Tymczasem widzę, że Nugzari się wczuwa w tę rolę, i dobrze, postęp jest. Akcja z telefonem była niczym, jakbyście zobaczyli co się działa przy ustawianiu ról na piecu, hehe – szkoda, że tego nie nagrałem… Dziś, już za 39 minut jadę na kolejną nocą przygodę i mam nadzieję, że wschód uświadczę, a przede wszystkim kruszarka będzie odblokowana.

Ps.No i czekam, czekam, czekam, schnę … Skajp, a nie Rzeszów kwa ;)

 

Leń dej czerwiec 20, 2008

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 12:35 am

Nie wystawiłem dzisiaj nawet buta poza obręb hotelu:

1. wróciiłem na ranem        6. God

2. prysznic                       7. lapatop

3. zawtrak                      8. pieprzone futro z norek -> kolacja -> “my man”

4. lapatop                        9. California

5. Morfeusz                        10. Morfi nie doszedł -> lapatop

11. Wurszt kontra Nic mi się jakoś nie kojarzy z Portugalią

właśnie wracam do punktu wyjścia.