Gza’shvili na zakaukazkiej emigracji…

Plan był wyjechać na miesięc, ale jak to zawsze z planami bywa …

Przyjechałem z pracy … maj 30, 2008

Zaszufladkowany do: branżowe — gzachris @ 5:00 pm

… i dzisiaj mogę powiedzieć, że wreszcie coś poszło do przodu. Piec chodził rewelacyjnie, troszkę testowaliśmy z nadawą. Ten element całości jest niestety najgorszy, a jednocześnie najważniejszy, co dodatkowo mnie załamuje. Może te nasze nastawy coś zmienią: 80-90 A, 20-18%, a przynajmniej proces powinien być stabilniejszy. Muszę się jutro pobawić jeszcze z podciśnieniami i klapami na surowcu oraz filtrach, bo coś mi się tam nie podoba.

A tak poza tym: W drodze do Kartuli kończyłem oglądać “5-ciu mistrzów Shaolin”, ale tak cholernie skakaliśmy , szczególnie na drodze w samym Rustavi, że mi się trzy obrazy tworzyły przed oczyma. Ciekawe kto wygra? Hehe, do przewidzenia, zostało mi jeszcze jakieś 15 minut…

Hadźia !!!

 

Edzia Fridą jest … maj 28, 2008

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 4:14 pm

Frida skwitowałaby to wydarzenie w następujący sposób:

“A po co mi nogi, skoro mam skrzydła”

Leć Edytko, powodzenia …

Edzia Fridą jest

 

Erlend Øye – “The Athlete” maj 28, 2008

Zaszufladkowany do: Muzycznie — gzachris @ 9:24 am

Raz tylko raz uświadczyłem utworu wspomnianego w temacie, a zawładnął mną … MC Panna Królowa TiubJoł znalazła oczywiście odpowiednie wideło, na wiadomo jakim portalu, i kreskówka rozprzestrzeniła się po pokoju nr 6. Puściłem w obieg: Edzia zajęta ostatnimi przygotowaniami związanymi z jej dzisiejszym wernisażem nie zawróciła sobie głowy, ale Magda’len’a odwzajemniła się swoim ulubionym teledyskiem, który i mnie przypadł do gustu.

A poza tym ‘W aucie [...] będę brał Cie” (i nie tylko …):

Sokół f. Pono - W aucie

40/40 bo 20 % pobiera Ruda Grażyna …

 

Z naprawdę ostatniej chwili… maj 27, 2008

Zaszufladkowany do: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 8:34 pm

Opis na gg zaowocował odkryciem kolejnej strony Murphy:

Beata przesłała ciekawego linka: Ulicznica Roisin Murphy ;)

- Dlaczego mnie nie było w tym mieście?

- Nie wszystko na raz Gza’shvili, uspokój się !!!

 

Roisin Murphy – Freedom Square – Tbilisi maj 27, 2008

Zaszufladkowany do: Muzycznie — gzachris @ 11:20 am

Troszkę już ochłonąłem, ponieważ tuż po koncercie, a w sumie to pod koniec ostatniego bisowego utworu pośpieszyłem na ‘maszrutkę’, na którą ledwo zdążyłem, i pojechałem do pracy. Na szybko zdałem relację chłopakom, a później nie miałem czasu na nic poza produkcją klinkieru. Choć powinienem aktualnie być w objęciach Morfeusza to jednak chciałem coś tu dodać zanim odpłynę …

Roisin Murphy

Nie Moloko, a Roisin Murphy z zespołem pojawiła się w Tbilisi wczorajszego wieczoru. ‘Georgia Today’ podała jakieś błędne info, no ale cóż, czy to takie ważne?
A co jest więc istotne? To, że wczorajszy koncert był najlepszym, na którym byłem do tej pory. Myślałem, że Bjork, Beastie Boys, The Roots czy Wu-tang Clan to było coś co się tak szybko nie powtórzy, a tu … po raz kolejny Gruzja dostarczyła mi niesamowitych emocji. Co przyniesie jeszcze? Aż strach pomyśleć ;) Wróćmy jednak do samego show. A tu nic dodać nic ująć, wszystko wyważone i w odpowiednim balansie dla kogoś kto uwielbia występy na żywo.

Dear Miami – jak ktoś ma Nokia PC Suite

-::-w tle słychać Roisin Murphy “Dear Miami”, Gzashvili siedzi w Edelweiss’ie, pokój nr 6,
przy lapie wydobywa treści z głowy-::-

“Georgia Today”: koncert Moloko w Dniu Niepodległości na Placu Wolności (pełno ‘ości’stych słów) start 20:00. Jeszcze o 19:35 siedzę sobie spokojnie w ’saluuunie’ u Gogasa kuszając pyszną rybkę, pytam chłopaków, czy któryś ze mną idzie, niestety dostaję negatywną odpowiedź. Zachęcam ich, puszczając z lapa “Sing it Back”. Nie reagują. Deszcz wzmacnia ich postanowienie.
‘Goga u tebia est zont?’
Po chwili Hakuna (Matata) przynosi parasolkę, trochę kiczowata, żeby facet z taką śmignął na koncert. Shit, idę do pokoju po Bergsona. Przydałoby się zmienić Good Year’y, więc po chwili na moich nogach pojawiają się Merrele. Po jakiś pięciu minutach pojawiam się znowu w ’salunie’. Nikt się nie zdecydował, za to wszyscy życzą mi udanej zabawy. No cóż, śmigam sam. Iść na metro czy nie? Iść czy nie? – cholera co za niezdecydowanie. Look na zegarek, potem na drogę, jedzie taxi – wsiadam. Plac Wolności - Tiflis 26.05.2008‘Swabodnij Ploszczad pażałsta’. Śpieszy mi się, nie targuję się tym razem, a i tak cena jest niezbyt wygórowana – całe 5 lari. Do placu nie można dojechać – blokada policyjna. ‘Pieszkom’ mijam Parlament ( na uszach Arci “menk astco jerechanernek”), chłopaki rozbierają trybunę, to chyba tu Kaczoryński przemawiał dzisiaj, nie widziałem, nie słyszałem – odsypiałem noc. Przy Tavisusplebi Moedani zebrało się chyba całe młodzieżowe Tbilisi. Z daleka widać już Św. Jerzego i scenę. Podchodzę pod barierki, przy których zebrało się kilka osób, jest 20:05. ‘No tak, wszystkie koncerty mają to do siebie, pewnie wyjdą o 21′. Jakieś zamieszanie, pytam ocb, wejście z boku, ze względu na jak dotąd małe zainteresowanie niezbyt pośpiesznym krokiem zmierzam w tamtym kierunku ( w uszach brzmi “Ghost Song” Drzwi). Chwila niepewności, tłum nie napiera na znajdujących się przede mną policjantów, mimo tego puszczają. Jestem przy barierce przed samą sceną, ‘no pięknie się zaczęło’. Po chwili między mną a barierką pojawia się kilku policjantów tworząc ‘pierwszy’ rząd. Naprzeciw mnie stoi o głowę niższy ’stróż prawa’, hehe, więc dalej mam dobry widok, mimo, że nie z pierwszego rzędu. Widać po ich twarzach, że też są podekscytowani, ‘o nie!’ wyciągają fajki!!! Gość koło mnie sępi jednego szluga i za chwilę znienawidzony dym znajduje się w zbyt bliskiej odległości od moich nozdrzy. Shit! Czy oni nie wiedzą, że w tłumie się nie pali? Wkurzam się z lekka, ale nagle w głośniku można usłyszeć dobry stary bit – Snoop Dogg “What’s my name”, ‘jakoś przetrzymam ten dym’. W rękach gliniarzy pojawiają się 40 cm drewniane pałeczki, ‘chyba mnie nie będziesz tym lał?’ szFuckjonariuszeybka myśl przechodzi przez głowę. Hehe, ale komizm sytuacyjny. Chyba za bardzo wczuli się w rolę. Ok będzie spox, jeżeli nie będą lać, bo jeszcze skończę w pierdlu, a muszę przecież na noc iść do pracy… Z głośników leci coraz to lepsza muzyka. Wtem!!! Robi się jakieś zamieszanie z prawej strony – nadciągają posiłki… Dupa!!! Stoję już w trzecim/czwartym rzędzie, a przede mną kłębi się ‘banda FUCK’jonariuszy’. Co oni wyprawiają? I jeszcze w dodatku ‘Małego’ zastąpił jakiś gruziński Goliat!!! Grrrrrr…. O, coś się znowu dzieje, jakaś konsultacja, chyba z jednym z organizatorów. Prawdopodobne słowa: ‘Panowie Policjanci dajcie się ludziom pobawić’ ;) Znowu jestem w pierwszym rzędzie, naprzeciwko ani ‘Małego’ ani Goliata tylko scena. Git! O ktoś się pcha od tyłu, co jest? Roisin Murphy na scenieKoncert Wu-Tang’a wyrobił łokcie, pozycja obroniona, po twarzach widać, że nie będzie kolejnego ataku… Czekam … Wyciągam telefon i na klawiaturze wystukuję do Californi kilka słów, żałuję, że jej tu teraz nie ma ze mną. Na pewno by się jej podobało. Zazdroszczę jej Angie Stone, ona będzie zazdrościć mi tego koncertu ;) Około godziny 21:30 muzyka staje się coraz bardzie elektroniczna, na scenie pojawia się Davide De Rose i Eddie Stevens, grają coś w stylu ‘coco jumbo’, like that!!! Po chwili czuć, że kulmiacja napięcia sięgnie szczytu – wielkie bum w postaci Lorraine Barnes, Jodie Scantlebury i oczywiście… Rooooooisin Murphyyyyyyy !!! No i co się dzieje? Szaleję w rytm wszystkiego co podane mi jest, jak na tacy, do łóżka przyjemności w pobliżu sceny… Każdy utwór jest całkiem odmiennym doznaniem, a to dlatego, że Murphy przebiera się w coraz to nowe stroje, a na scenie oprócz cudownego głosu, który na dobre wchodzi w moje wnętrze,Roisin Murphy na scenie Murphy pokazuje aktorskie zdolności. Robi to z powodzeniem i wielkim profesjonalizmem, czuć jakby dokładnie wiedziała jaki ruch wykonać za moment by publiczność oszalała. Jak to później opisać? Nie da się tak po prostu, zwyczajmymi słowami, należałoby użyć boskiego języka, a takim nie władam. To trzeba koniecznie przeżyć, doznać w sobie, nie inaczej… Look na jej obuwie, które przyciąga wzrok. Buty na obcasie, ale obcas zamiast w normalnej pozycji, wychodzi od strony palców tworząc drugą połowę podstawęy buta, tylnia część stopy wydaje się jakby zawisała w powietrzu. Sprytne … Tymczasem wyciągam X-press’a i nagrywam … Troszkę mi przeszkadza to 3manie ponieważ moje ręce nie są swobodne w ruchach. X-press ląduje w kieszeni, co tam, najważniejsza jest ta chwila, żeby jej nie uronić (Może wyjdzie jakieś DVD z koncertu, więc wtedy sobie obejrzę …) Spijam słowa z ust Roisin, nucę, krzyczę, drę się i podskakuję !!! O, jakiś policmajster chce się od tyłu wepchać, uwzięli się chyba dzisiaj. Postawa obronna i … Band wciąż występuje na przeciw, a widok z pierwszego rzędu pozostał. Koncert się nie rozkręca, on od początku jest na najwyższych obrotach. W całym szoku koncertowym, który we mnie buzuje, mam wrażenie, że artystka śpiewa niektóre utwory patrząc w moją stronę, uśmiechając się. Może chcę by tak było? A może właśnie tak jest? Nieważne, nic dookoła się nie liczy, to moje wewnętrzne przeżycie muzyczne. Ale jestem samolubny, przecież gdzieś tam w polskich górach jest California… Dzwonię, pragnę by usłyszała cokolwiek, by była ze mną na koncercie. Nie słyszę jej w ogóle, ale z czasu rozmowy widać, że się toczy … Wirtualnie Ona jest ze mną, tutaj w Tiflis, na Placu Wolności, na koncercie Roisin Murphy, przeżywamy to oboje… Wracam po krótkim zamyśleniu. Roisin ma na głowie ‘coś’ (prawdopodobnie kapelusz) w postaci pajęczyny, wraz z Lorraine i Jodie wykonuje ruchy,których małe dzieci z pewnością nie mogłyby zrozumieć ;) Hmmm… Koncert trwa, a ja mając w głowie konieczność zbliżającego się wyjazdu do pracy na nocną zmianę spoglądam na zegarek: 22:45. ‘Cholera, jak ja zdążę?’ Najwyżej śmignę taxi do Rustavi. O, nadszedł czas na ostatni utwór, wzmacniające wszystkie wcześniejsze doznania utwór rozbrzmiewa z całą siłą. Cudowne, mistrzowskie pożegnanie, ta muzyka jest w 345% we mnie. Wszyscy artyści zwijają się ze sceny pozostawiając Eddie’go Stevens’a. Ten kończy dzieło … Jest 23:00, godzina odjazdu marszutki, a przecież do hotelu jeszcze z jakieś 5 km. Co tam, krzyczę wraz z innymi o bis. Przetrzymują nas… by za moment zobaczyć Roisin w stroju, który na pierwszy rzut oka przypomina … ‘Kurczaka’ – czarne pióra, czerwone rękawiczki ;) To dlatego tak zwlekali, założenie czegoś takiego na siebie z pewnością nie jest chwilą. Utwór brzmi w najlepsze, a ja oddalam się od sceny, rzucając co chwilę wzrok na to co się dzieje za plecami… Doskonałą akustykę doświadczam nawet w ostatnich rzędach daleko od sceny. Taxi, taxi, gdzie jesteś? O, jedzie… Wsiadam, ale kierowca pokazuje, że czeka na innego gościa, który właśnie zmierza w naszą stronę. Shit! Look na zegarek – późno. Widzę drugi wóz, w dodatku wolny, wsiadam. ‘Mitskiewitsha tolko oczen bystra’. Mkniemy przez nocne Tibilisi, jak samolotem … Po drodze oglądam się za moją maszrutką… Coś właśnie przejechało, chwila niepewności, trudno. Wysiadam przy wjeździe na Tsagareli, płacąc widzę znajomy niebieski bus: “Uratowani jesteśmy! Bocian! Patrz! Bocian!” …

Hehe ;)

 

Wypluty maj 26, 2008

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 6:45 pm

Pisałem, że nie lubię odsypiać nocy w czasie dnia… Czuję się jakby wypluty, choć Morfi wziął mnie na prawie 7 godzinną wycieczkę. Shit! Za chwilę kolacja a potem śmigam na Moloko. Cały dzień w plecy, no ale cieszmy się robota czeka w nocy!!! Jakby mi się chciało, jak mi się nie chce … Poza tym pograłbym w kosza, bo mi tego brakuje, ale jak na razie muszę się zadowolić Live’em ‘08 (to też jakiś progres -ostatnio grałem w ‘98 właśnie w tamtym czasie). Jedyne pocieszenie jest takie, że Roisin Murphy i jej cudny głos jest w pobliżu …
Californio, a jeszcze niedawno mi ją puszczałaś podczas naszych internetowych sesji, hehe…

No to siup ;)

 

“Alles ok” maj 26, 2008

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 9:21 am

Gdy na wjeździe do Cementowni usłyszeliśmy “alles ok” wiedziałem, że tej nocy czekają nas niezłe jaja … Piec nie gotowy, mąka praktycznie w całej instalacji, ogień z głowicy na 3 metry i krzyki Gruzinów – to tylko część z tego co nas spotkało w tę piękną ’szybką’ noc. W dodatku Krzychu opieprzył Wahtang’a za to, że się na niego wydzierał i chłop podobno zdębiał ;) Nie wiem kiedy minął ten czas, ale przed chwilą “kuszałem zaftrak”, a za moment przytulę się do poduchy. Nie miałem nawet czasu otworzyć laptopa. Na szczęście jakoś to ułożyliśmy i przed 6 mieliśmy już sporą warstwę klinkieru na ruszcie i można było po chwili usłyszeć “trzask prask” – czyli melodię piękną dla ucha …
A tak poza tym: nie lubię marnować dnia na odsypianiu nocy…
A tak poza tym 2: Dzisiaj Tbilisi przygotowało dla nas niespodziankę, z okazji Dnia Niepodległości, który właśnie trwa… O godzinie 20:00 na Placu Wolności odbędzie się koncert … MOLOKO !!! Czad Kongo Bongo ;) i tyle …

MOLOKO ‘SING IT BACK’

 

‘Normalna’ niedziela maj 25, 2008

Zaszufladkowany do: Dziennie — gzachris @ 8:27 pm

;)

zacznę sposobem ‘uśmiechnistym’ ponieważ właśnie tak się czuję dzisiejszego pięknego dnia. Rano, ale nie skoro świt, niecałą piątką wyruszyliśmy w poszukiwaniu parafii Św. Piotra i Pawła, żeby chociaż jedną niedzielę spędzić ‘normalnie’. Miała być ‘Temka’ (dzielnica Tbilisi) a wyszło z tego ‘Old Tbilisi’ i to w dodatku tylko jedną ulicę wyżej od biura. Kościół znaleźliśmy dzięki pomocy taksówkarza Valerij’a, którego numer skrzętnie zanotowałem w komie. Msza miała się rozpocząć o 9:30 wg. info, które dał mi przez Skypa x. Paweł, chyba jednak chciał nas tam dłużej przetrzymać – start o 10:00. Te pół godziny oprócz duchowej rozmowy to był czas obserwacji. Amerykanie, jak się z początku zdawało, a potem potwierdziło przygotowywali całą liturgię. Nie wspomniałem, że opcja do wyboru była następująca, msza po: angielsku, gruzińsko-rosyjsku oraz łacińsku. Wybraliśmy Numer Raz. Przejrzałem w międzyczasie modlitewnik, ustawiłem sobie odpowiednie strony zgodnie z instrukcją na tablicy i byłem gotowy … Wspominaliśmy Święto “Bożego Ciała”, które zostało przeniesione z czwartku, ucieszyło mnie to bardzo, ponieważ czułem jakąś wewnętrzną pustkę bez tej uroczystości. Nie będę tutaj opisywał poszczególnych wydarzeń, napiszę jedno: niesamowite przeżycie dotknęło mnie tego dnia. Wspólnota, która została zawiązana podczas tej jednej godziny była silna i dała mi wiele. Nie ważne czy to byli Polacy, Amerykanie, Hindusi, Gruzini, czy też różnej maści i koloru skóry ‘inni – nasi’, było wspaniale. Stąd też mój uśmiech, który nie znika przez cały dzień …

Ps. Po dzisiejszym dniu wydaje się, że mam tu wszystko… No prawie, które robi wielką różnicę i tym razem: Karoliny mi bardzo brakuje …

 

Kus tba – Jezioro Żółwie maj 24, 2008

Zaszufladkowany do: Nocą — gzachris @ 10:10 pm

Choć w Polsce ’sieczas’ jest dużo wody, która płynie strumieniami z Nieba tutaj jest ‘żarka’ … Dlatego, też postanowiliśmy zamoczyć się dzisiaj w Kus Tba’e czyli żółwim jeziorze. Żółwi nie uświadczyłem, choć na zdjęciach od Alexa i Vladimira się pojawiły. Może innym razem… Pięknie leniwy wolny od pracy dzień nastał…

Tymczasem Karolajna na ‘Skype’ koji mnie swoim uroczym głosem … ach… Ma gorączki chyba ze 100 stopni i co można więc z tym zrobić?

“No cóż, no to nie w takim razie…”

Ja proponuję wannę z lodem …

Ps. Ziomek – Rewolta

Widok na Tiflis w okolicach Kus tba'y

 

“W aucie” S f. P maj 24, 2008

Zaszufladkowany do: Muzycznie — gzachris @ 10:03 am

To będzie klip roku. W minionym Tygodniu S f. P nakręcili klip do numeru “W aucie”. Premiera już w przyszłym tygodniu, równocześnie na Prosto.pl i YouTube.

Foty z bakstejdżu są zachęcające…

“Będę brał Cię …”