Gzashvili na zakaukaskiej emigracji był, teraz po drugiej stronie Kaukazu jest

Plan był by wyjechać na miesięc, ale życie to zweryfikowało i byłem w Gruzji prawie dwa i pół roku. Teraz przeniosłem się do Rosji…

Krzysztof moje imię i jestem zwyczajnie szczęśliwy… Styczeń 16, 2012

Filed under: akcyjne,Dziennie,pięknie,Szatanskie Bity,Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 8:08 pm

… dodam, że lubię ten stan #yo

(De La Soul feat Chaka Khan – All Good) jeśli chcesz wczuć się w mój klimat podczas pisania tego postu, to aktualnie, później szufla wybierze.

Jestem mężem od soboty 07.01.2012, czyli, niech policzę, 9 dzień! #ale_akcja

#Szatańskie_Bity w pełnym składzie pojawiły się w tym dniu tam, gdzie Karolinka flirtowała z Karlikiem… Skakaliśmy, prygaliśmy, a Dj Solar wyginał śmiało ciało w niesamowite figury, zatem aka Wygięta Guma po wszystkim. Cieszę się niesamowicie, że daliście radę i przyjechaliście, jest co wspominać #hehi #hihe i mimo, że nie wykonaliśmy „O nas samych” to duch tego utworu wisiał w powietrzu materializując się w prezentacji, którą przygotował Mieszczuch z Brzuszkiem #wielkie_bong

(Mr J Medeiros – Neon signs)

Do tego #Gruziny, #Ormianin, #Ukrainy #Ruskie dziewuszki od JIW, #Józki, #Mausy #WWA, #Praca i #Родных cała masa: świętowało, celebrowało, tańczyło, piło i tort wcinało wraz z молодожеными, czyli wychodzi na to, że ze mną i JIW. Rodzice stanęli na wysokościach zadań wszystkich począwszy od ’81, a mama tańczyła ze mną HipHaOPe!!! #mistrz nie wiedziałem, że doczekam takiej chwili #yo

(Mac Miller – Face in The Crowd)

(Eldo – Na maksa)

Tymczasem #mania_kupowania #yo Hank’a dopiero co oglądałem w HD na wielu calach i się chwalę tym, bo się cieszę ;) poza tym sztory, jakieś kuchenne duperele, kawiory, tak żeby było ujutniej, bo niby jeszcze rok

(Raekwon – Heaven & Hell)

(Amadou & Miriam – Politic Amagni)

Teraz tygodni trzy w Rasiji, a potem śmigamy wylegiwać się w ciszy i spokoju na piasek (Jazz Liberatorz – The Return), który pod stopami jest mięciutki, jak kaczuszka, lazurową wodiczkę i palmy sralmy #yo

(Beat Assailant – The Most Real)

Obrazek

 

„Hard Twelve”… Grudzień 26, 2011

Filed under: Dziennie — gzachris @ 2:19 am

może mylić, ponieważ było ich chyba nawet z 17naście, ale nie o to chodzi w tytule, przecież Beat Assailant. Tańczę, a Ty jesz pomarańczę, a na pewno mandarynkę, do herbaty zaś ‘лемон’ czyli cytrynkę. Wesołych Świąt na prawo i lewo, niech takie będą i zdrowo, kolorowo, ‘morowo’. Wigilia późną nocą, aby tradycji stało się zadość, chociaż nie było tradycyjnego spl… ciiii z Krzychem po Pasterce, na której też nie byłem, ponieważ jestem w Rosji, a tu Święta obchodzą w dniu, w którym JIW włoży mi na palec obrączkę. To niecałe 2 tygodnie już, tuż, tuż… Cieszę się bardzo, bardziej i bez spinki póki co, luz oraz #hihe i #hehi

Sun-Sniper pod choinką na własne życzenie do gwiazdki (wciągnąłem się bardzo), poza tym bogata objętościowo kniga o cerkwi i ikonach w oryginale #ciekawostka

Dzisiaj Jolki 2 w nowo otwartym ‘kinoteatrie’ w GUMie, kameralna sala dziecięca z ‘workami pufiastymi’ zamiast foteli #ciekawostka2 #jestemza. Film w klimacie świątecznym bardzo i o to chodzi, ponieważ tutaj bardziej obchodzą Nowy Rok niż ‘rażdiestwo” itepe itede

Kładę się spać, bo wy jutro ‘addichajecie”, a ja ‘rabotaju” #yo

 

Chciałbym być tylko w Twojej muzycznej kolekcji… Grudzień 17, 2011

Filed under: w drodze,Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 2:53 am

…o tak właśnie > link.

Tymczasem borem i lasem, a tak naprawdę powietrzem dotarliśmy z JIW do Mainz. Wypożyczone nowe C4 mile zaskoczyło, brakuje tylko podgrzania tyłka, ale za to podłączenie ajfona bez ‘waprosów.. W prowadzeniu jakiś minus pojawił się dopiero po przekroczeniu 150 kmph – lekkie wibracje na kierownicy, mimo to całość prezentuje się dość interesująco. Chyba dość #maniakupowania na jakiś czas, a to SB-910 się pojawiła dzisiaj (wow! dwa dni w sprzedaży), Wellensteyn, a co najważniejsze nasze gpsy, które aktywujemy za dni 22!!! Się cieszę się bardzo. A pod ‘jolkę’ dostanę Sun-Sniper’a Pro – miło mi ;)

Jutro #fru do Polszy…

 

„Dokonano płatności” Grudzień 11, 2011

Filed under: Dziennie,Muzycznie,Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 8:51 am

czyli #maniakupowania w toku: komiksy, ubrania, muzyka, książki… Powróciwszy na Last.fm i tak dalej #yo Przy Moloko „Sign it back” (Boris Musical remix) na pewno będziemy pląsać 7ego – właśnie mnie buja na nowo. Ta data zbliża się coraz to szybszymi kroczkami, JIW ile jeszcze? „27 dni z  dniem dzisiejszym”. Czad, Kongo Bongo, Hokus Pokus, Czary Mary czy też coś w stylu klasyka, jakim jest „ale akcja”.  #hehe #hihe: właśnie otworzyłem lodówkę, żeby zalać Nesquik Duo a tam na opakowaniu… Молоко!!! A co leci w eterze… Się uśmiałem się, coś w stylu akcja @wankz’a i Jogurtu Truskulowego.  ”Undun” Korzeni dobrym albumem jest, ot wczoraj tak cztery razy na słuchawkach, teraz obok na X-mini.  Nie kradnę muzyki – ktoś już o tym pomyślał, ale coś słabo.

Ajm more den alajf end lajk it so macz

Za oknem dużo śniegu, niby rosyjska zima w pełni, ale Dziadek Mróz coś chyba zachlał, bo jest lekko pod ‘nulem’.

Co do chlania to ciekawy jestem zachowania naszych ruskich, bo śmigamy na imprezę z Szefem Prawie Wszystkich Szefów. W każdym razie, jak już pewnie gdzieś pisałem, albo opowiadałem, jest coś na rzeczy z tym ruskim alkoholizmem narodowym. Właśnie otworzyłem e-maila od ‘Naczalnika Zmieny”, który pisze o tak:

„Здравствуйте. Довожу до Вашего сведения,что производственный рабочий смены 4 А*** П*** 9 и 10 декабря не вышел на работу, причина мне не известна”

A dla mnie przyczyna ‘izwiestna” – zachlał. Mam z tym duży problem, ponieważ ludzie jakoś sobie nie zdają sprawy, że jeżeli sytuacja się powtórzy to wylecą z roboty. Dobrze płatnej, tak nawiasem mówiąc – w zeszłym miesiącu podniosłem im przecież wynagrodzenie, jako ‘blogodarnosc’ za trud, który włożyli w ‘zapusk zawoda’. Zasady są jasne, a mimo to ryzykują, a bida tu w ‘derewni’ piszczy głośno. W promieniu kilku-nastu, -dziesięciu kilometrów nie znajdą niczego lepszego, niż to co im proponujemy. Taka mentalność…

Wczoraj byliśmy z JIW i ‘Tiością’ na „Wysockim”, filmie opartym na jednym epizodzie z życia Владимирa Семёновичa Высоцкиего (link).  Ciekawa historia coraz bardziej wciągająca mnie w bogatą kulturę rosyjską. Piszę coraz bardziej, ponieważ zaczynam ją odkrywać i się nią zachwycać: pierwsze książki, muzyka, filmy. W Gruzji kulturę zakaukazia brałem z ‘dnia dzisiejszego’, z tego co się wydarzyło, w czym uczestniczyłem, z rozmów które przeprowadzałem. Jednak słowa pieśni musiano mi tłumaczyć, filmy także (heh dzięki Irishka za te kinowe seanse).  W tym wypadku był to jakby przekaz z drugiej ręki, nie w języku oryginalnym, zatem połowicznie. Oczywiście tam byłem, żyłem, Gruzinem zostałem obwołany przez niektórych, krew we mnie już w jakiś stopniu kaukaska płynie #hihe. Ktoś mógłby zapytać („ludzie wciąż o naszą płytę pytają”): dlaczego nie nauczyłem się gruzińskiego skoro miałem taką okazję? Wyjaśniam: pojechałem tam z lekkim przygotowaniem w języku rosyjskim, który był praktycznie jedyną możliwą formą komunikacji z tym narodem. Chciałem zatem go tam rozwinąć do stopnia, w którym będzie możliwe swobodne komunikowanie się – i to mi się udało. Poza tym ile ludzi na Świecie używa języka rosyjskiego, a ilu gruzińskiego? Tego drugiego ok. 4,5 mln to na pewno. Zatem techniczna strona mojego mózgu wybrała, co jednak nie przeszkodziło wyuczyć się najbardziej potrzebnych zwrotów w jezyku -shvili’owców, które to zawsze wywoływały na ich twarzach dumę i uśmiech. Kontynuując myśl, tu w Rosji mogę natomiast doświadczać ‘na priamuju’, coraz lepiej posługuję się językiem (zaczynam zauważać błędy innych sic!) i mam wielką ochotę zgłębiania ‘rosyjskiej duszy’. Zobaczymy, jak daleko mnie to zaprowadzi…

Kupiłem właśnie nową płytę Mr J Medeioros „Saudade”, czas posłuchać w spokoju… i wyprasować coś tam na wieczór #yo

 

Dobrze się rozpoczęło… Grudzień 7, 2011

Filed under: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 9:32 pm

… jeżeli opuchnięte powieki można tak nazwać, do tego mega ‘nasmark’, kaszel sraszel i głowa, w którą biły młoty. Biją dalej #ups. Policzyć ilość telefonów z dnia dzisiejszego? Z dnia ‘chorowego’, łóżkowego, wypoczynkowego?? ‘Szlak’ nie może trafić, bo leży na składzie.  Nic to. Tak czy siak – wypoczywałem, dopinając guziki przyszłych uroczystości. Później się podkur…em, a raczej mnie -no. Nerwy niepotrzebne, niepomocne, nie leczące. Khhhkh, khhhkh, naplułem właśnie kaszlem na monitor #fuj.

Dex’a wreszcie ‘kuszaju’ wzrokiem i słuchem #mniam.

Rano wydawało mi się, że mam jakąś wenę, ale teraz czuję się wypompowany… może napiszę coś jutro, dziś mi się już nie chce.

 

JIW odpoczywa już dawno… Listopad 19, 2011

Filed under: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 3:39 am

… a ja jeszcze buszuje, jak Sergey z Buszu w CPU w BDB Mainz. Od jutra Oplau, we wtorek #fru

Dokumenty pozałatwiane…

Jest dobrze, a co!

 

Nie udało się za kilka godzin wymienić taśmy na dozatorze… Listopad 14, 2011

Filed under: branżowe,Nocą,Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 5:00 am

… zatem ‘zapusk pieczi astawlajem’ dla kolejnej zmiany. Nie może być przecież tak, że to my zawsze wszystko puszczamy w ruch, hę? Życie inżyniera w biegu, już nie na kredycie, a nawet troszkę  w ‘obficie’, zmieni się, może nie całkowicie, ale jednak będzie to grane na nowej płycie. JIW w postaci małżonki, #hehi… – dzisiaj dostałem ‘sandwicze’ do pracy, miło mi Panie i Panowie ;) Poza tym na ‘fejsiuniu’ (polew, och, och, słodkie fotosie i te sprawy dla zabawy) zobaczyłem zdjęcie Nino z mężem w MOICH (!!!) Górach Kaukazu i mega cholernie zrobiło mi się ‘tęskniąco’ za tym krajem, któremu oddałem ponad dwa i pół roku swojego trzydziesto-letniego życia. Nugzhari spodziewaj się porannego telefonu! Gamardżobat i inne Nachwamdisy! #ech #ech #ech sentymentalnie bardzo w tym momencie, MacMiller na moim sprzęcie gra i buczy, w uszach czasem kompresor ‘zahuczy’.

Poza tym moja drukarka żyje swoim życiem, przeprowadza jakieś tam swoje czyszczenia, kalibracje sracje bez mojego pozwolenia, ot tak sama po sobie. Szczególnie w nocy takie zachowanie nie jest wskazane, a to może nieźle ‘ispugać’.

Coś tam pykam w NBA 2K12 na IOS 5 (mos dope!) i wciąż nie mogę się nadziwić, jak wiele jeszcze życiowych ułatwień są w stanie wymyślić ‘nadgryzione jabłkowicze’.

Nie miałem czasu na nowego Dextera – to skandal na całej linii!!!

Bilety wydrukowane, nie ma odwrotu, choć wielu by chciało, ale to mało chcieć… Lecimy z JIW po dokumenty do Krzyżakowa, pobujamy się, polecimy do Polszy, odwiedzimy, zaprosimy, odpoczniemy troszkę od Commissioningu…

Muszę napisać raport, #yo

 

Czekając na start reclaimera… Listopad 13, 2011

Filed under: Dziennie — gzachris @ 3:33 am

… tuż po puszczeniu pieca, ‘apdejcie’ iOS5, walce na ręce, ence pence, dając wskazówki operatorom z akwarium i słuchając świeży Blue Slide Park – MacMillera. Wreszcie spadły temperatury na ‘wierchnych’ cyklonach, teraz tylko poczyścić ‘ridżekt’ na MW, wystartować MS i skupić się na Składzie Surowca, już jest 160 tph, a ‘sztabilorazborszczik’ zagłębiony tylko w połowie. Poza tym 3:33 am, #hehi magiczna cyfra. Około 4:30 będzie mi się chciało bardzo spać, choć już teraz mega ziewam, po czym tuż przed 6tą dostanę powera, który będzie mnie trzymał, aż do spotkania poduszki. Coś tam podjadłem salamistego, wypiłem fruktową i lecę… w czwartek do .pl z dwudniowym przystankiem w .de

 

Się dzieje… Listopad 4, 2011

Filed under: akcyjne,Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 4:30 pm

… wokoło tylko sami złodzieje, uczuć, emocji, czarna magia i w ogóle recydywiści. Było słabo jest pięknie, silnie. „Coco Jumbo i do przodu”.

‘Jednym słowem w kilku zdaniach’:  kiedyś będę opowiadał dzieciom, że zaręczyłem się z ich mamą, a kilka godzin później wyprodukowałem pierwszy klinkier w Cementowni Tula. Wszystko w przeciągu kilku godzin 3ego Listopada 2011 roku…

Co by nie powiedzieć, szczęśliwy jestem ;)

Ps. Mycha już mnie  zacytował: „ale akcja”

 

 

Ostatnimi czasy przeglądam coraz więcej zdjęć nieprzeglądniętych… Październik 17, 2011

Filed under: Z chwili ostatniej ... — gzachris @ 7:23 pm

… i wybieram według gustu nie rozmiaru biustu (to odnośnie Himb). Poza tym jest dobrze, czyli „coco jumbo i do przodu”, dzieją się dziejowe wydarzenia – puszczamy wszystko w ruch, a kiosk to nie jest. Daleko od kraju, ale blisko w myślach, tym bardziej, że nawet na uro trzy zero się nie pojawiłem.  Biszkopt zmienił trochę swoje do mnie nastawienie tzn. przekonał się i dowierza, czy to prosto, czy na jeża. Z JIW „więc o co Ci cho”, heh, usta w śmiech zebrane. Jeździmy po jakiś tam Moskwach, ulicach które nocą są piękne ze swoim rozmachem, za dnia często będąc obciachem dla wielu przyjacielu. Nowe centrum dowodzenia pojawiło się dzisiaj, upiększone kwiatkiem, zadowolonym z faktu tego.

Sie żyje…

Pees. Chyba zajmę się odrzuconym „Spotkałem razu pewnego…” na blogspot’cie

 

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.